The Little Mermaid 2

Możliwość komentowania The Little Mermaid 2 została wyłączona 20

Tak samo jak znakomita większość innych gier Disney`a, The Little Mermaid 2 jest prostą platformówką opartą na filmie rysunkowym o tym samym tytule. Tym, co odróżnia ją nieco od pozostałych jest środowisko gry – woda (choć będzie też troszkę biegania). Nasi milusińscy pływają aż miło, zbierając przy okazji monety, perły i muszelki oraz inne podwodne błyskotki potrzebne do kontynuowania rozgrywki.
Gra należy do dosyć często ostatnio eksploatowanego gatunku platformówek 2,5D. To żargonowe określenie oznacza mniej więcej tyle, że pomimo trójwymiarowych teł, postać kierowana przez gracza porusza się po lokacjach jedynie w dwóch wymiarach, bez możliwości płynięcia w głąb ekranu. Czasem następują dosyć miłe i gładkie przejścia i obroty kamery, ale to oczywiście nie zmienia sytuacji, a jedynie daje bardziej namacalny efekt trójwymiarowości.
Mała Syrenka” jest zdecydowanie grą dla maluchów. Kolejne etapy są banalne a nasi przyjaciele – Sebastian i Flounder prowadzą nas za rączkę. Każdej wypowiedzi bohaterów towarzyszą również podpisy (po angielsku, niestety) znacznie ułatwiające młodszym dzieciom zrozumienie tego, co mówią. Zadania stawiane przed graczem także nie należą do bardzo skomplikowanych. Przeniesienie jakiegoś przedmiotu z miejsca na miejsce to przeciętne dokonanie, jakiego się od nas oczekuje. Co jakiś czas czeka nas również łatwiutka ucieczka przed rekinem czy maksymalnie trywialna walka z oślizłą ośmiornicą Urszulą lub innym zakalcem znanym z filmowego odpowiednika gry. Cała rzecz sprowadza się w tym przypadku do klepania w odpowiednim momencie jednego przycisku. Kolejnych leveli jest całkiem sporo – czego można się było domyślić przypominając sobie scenariusz filmu. Praktycznie każda scena czy lokacja przedstawiona w filmie stała się pretekstem do stworzenia kolejnej planszy. Niestety, większość jest bardzo krótka. Każdy poziom można ukończyć w kilka minut (a czasem nawet znacznie szybciej), przeciwnicy napotykani po drodze nie są zbyt wymagający a ich ruchy i nieczyste zagrania są proste do przewidzenia, co ułatwia uniknięcie uszczerbku na zdrowiu. A z resztą, nawet gdyby doszło do poharatania naszej syrenki, raczej nieprędko stanie się to przyczyną śmiertelnego zejścia. Przez to gra, nie tylko nie jest irytująca, ale momentami staje się nudna przez swą zbytnią schematyczność. Niemniej, dla młodszych graczy, nie wprawionych jeszcze w arkana konsolowej sztuki, może okazać się to niebywałą zaletą decydującą o naciągnięciu rodziców na ten produkt.
Grafika jest ładna i kolorowa. Rozświetlone promieniami słonecznymi przebijającymi powierzchnię korytarze pałacu wyglądają bardzo dobrze, a wnętrza zatopionych jaskiń czy galeon spoczywający w głębinach również prezentują się nad wyraz okazale. Momentami można pokusić się o porównanie z liderem, jeśli chodzi o podmorskie krajobrazy, grą Crash Bandicoot: Warped. I mimo, iż do klasy tamtej produkcji TLM2 jeszcze bardzo daleko, miejscami dałem się bardzo mile zaskoczyć. Nasza rudowłosa Ariel pływa po korytarzach dość zwinnie prezentując długi, zielony ogon, a w ślad za nią podąża otyła rybka oraz zrzędliwy krab.
Mała Syrenka” została wzbogacona także o wstawki filmowe, które mieliśmy już raz okazję obejrzeć w kinie lub domowym zaciszu. Gra jest nimi zilustrowana od początku do końca, wiążąc za ich pomocą kolejne etapy we w miarę logiczną całość i umilając znacznie rozgrywkę. Po jednokrotnym obejrzeniu danej animacji mamy do niej dostęp z głównego menu i od tej pory można odtwarzać filmik ile dusza zapragnie. Umieszczenie krótkich scen z filmu w grze było oczywiście niemal pewnikiem, lecz wypada o tym na wszelki wypadek wspomnieć.
Choć na pierwszy rzut oka prezentuje się na wyraz dobrze, z której by jednak strony nie patrzeć, druga część Małej Syrenki, podobnie zresztą jak film, raczej nie trafi w gusta przeciętnego, dojrzałego gracza gustującego w nieco bardziej wymagającej rozrywce. Nie jestem już jakiś czas małym dzieckiem (a szkoda!), ale jeśli dokładniej przyjrzeć się grze mogę śmiało stwierdzić, iż produkt (nawet jeśli nie było tak w zamierzeniach) jest adresowany do graczy w wieku „późnoprzedszkolnym” lub „wczesnoszkolnym”. Nie będę tu precyzował, ani podawał konkretnego wiekowego przedziału – wszystko zależy od sprawności manualnej i intelektualnej młodego człowieka. Nie chcę tu oczywiście urazić tych, którym, mimo kilkunastu lat na karku, przypadła ona do gustu. Tak się jednak składa, iż miałem przyjemność zagrać w swym życiu już kilkakrotnie w naprawdę dobre platformówki dla najmłodszych, i podczas obcowania z nimi, mój mózg zakonotował mniej więcej, czym się takowe charakteryzują. A Mała Syrenka zbyt wielu podobnych im atutów nie posiada. Schematyczne poziomy, dziwne sterowanie i banalne zadania stawiane przed graczem – wszystko to polane kolorowym sosem. A ten ostatni to za mało by zainteresować kogoś grą na dłużej. Dzieci nierzadko są bardziej wymagające od starszych graczy. Nie wystarczy kilka kolorowych kresek podrygujących na ekranie i pudełko z ładną okładką, jeśli miodność gry jest do kitu. Przewiduję, że większość graczy znudzi się tym produktem po maksymalnie kilku godzinach grania, co długim czasem nie jest. Jeżeli jednak szukasz właśnie kilkugodzinnej rozrywki dla (sz)kraba, może powinieneś zainteresować się tym tytułem. Pozostałym stanowczo odradzam. Jeśli szukasz czegoś na dłużej niż jeden wieczór (i to dosyć krótki i nużący) radzę zwrócić uwagę na naprawdę dobre tytuły, jak np. Spyro The Dragon, Croc, Gex czy wspomniany Crash. Miłej zabawy.

The Little Mermaid 2
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles