The Legend of Dragoon

Możliwość komentowania The Legend of Dragoon została wyłączona 0

Gdyby dobrze się zastanowić z pewnością szybko znajdzie się odpowiedź na pytanie: „Jakie są najlepsze gry RPG na PlayStation?„. W miarę zorientowany gracz bez wątpienia poradziłby sobie z nim bez trudu. To oczywiście także kwestia gustu, lecz jestem niemal pewien, iż w czołówce kilku najlepszych, bez wątpienia znalazłyby się takie gry jak Final Fantasy 7, FF8, FF9, Chrono Cross, Legend of Mana i jeszcze parę innych, już mniej znanych, w które jednak z przyjemnością zagra każdy, kto ukończył pozycje wyżej wymienione (np. Brave Fencer Musashi). Po co o tym piszę? Ponieważ coś je łączy. Co? To już każdy z Was powinien zauważyć od razu. Elementem wiążącym wszystkie ogniwa tego łańcuszka tytułów jest ich producent – firma SquareSoft. Po odejściu z obozu Nintendo i skierowaniu swych twórczych sił na wsparcie konsol Sony wydaje coraz lepsze gry. I w większości są to właśnie doskonałe eRPeGi, które niemal całkowicie zdominowały naszą platformę, a w przyszłości zapewne podobnie zrobi z PS2 (na co liczę:). Inne firmy oczywiście również wydają podobne gry na PSX, ale żadna nie stała się jeszcze hitem na miarę najlepszych produkcji Square.
Nic jednak nie trwa wiecznie. Monopol Square na polu konsolowych eRPeGów postanowiła zakończyć firma Sony wydając na PlayStation wielopłytową produkcję zatytułowaną The Legend of Dragoon, próbując tym samym uszczknąć nieco więcej gotówki z, tak przecież dochodowego, rynku. Czy im się to udało? Odpowiedź poniżej.
Nowa gra firmy Sony od początku wygląda tak, jak gdyby była kreowana na głównego konkurenta Final Fantasy 8, lub po prostu lekko na nim wzorowana. Charakterystyczny dla gier „Kwadratowych” sposób prowadzenia akcji, ogólna prezencja gry eksponująca ją jako jakiś mistyczny element udziela się w TLOD również Sony. Nieważne czy posunięcia te były dziełem przypadku, czy też może od początku były jak najbardziej zamierzonym krokiem. Ważne jest, że mnie się ten styl podoba, i (jak sądzę) tym wszystkim milionom fanów serii z dwoma wyrazami na „F” w tytule również powinien przypaść do gustu.
Głównym bohaterem gry jest typowo eRPeGowy młody chłopak – Dart – również wykazujący niewysłowione podobieństwo do bohaterów prezentowanych w grach SquareSoftu. Długie włosy w beżowym kolorze niepokornie sterczące we wszystkie strony, duże oczy i opaska w kolorze jego zbroi. W wędrówce towarzyszy mu Lavitz – pragnący zemsty na mordercach ojca młody rycerz. Nie mogło zabraknąć również płci pięknej, którą reprezentuje tu godnie niewiasta o wdzięcznym imieniu kojarzącym mi się nieodparcie z pewnym kilkugodzinnym filmem o tonącym statku… To Rose, doskonała w walce i wprawnie operująca magią. Obok niej, nie mniej urocza, choć trochę bardziej schodząca w stronę drugiego planu, Shana. Prócz tego jeszcze kilka zupełnie innych charakterów – Meru, Haschel, Loyd i inni, które lepiej poznacie podczas zagłębiania się w wir przygody.
Akcja gry przenosi nas do świata fantasy, pełnego dziwnych postaci, stworów i tajemniczych mocy. Jak przystało na przygotowaną z rozmachem grę, również cele postawione przed jej bohaterami są odpowiednio wysoko ustawione. Ratowanie świata, miłość, poznawanie losów bohaterów i otaczającej ich krainy, na dokładkę jak zwykle główny antagonista starający się zaprzepaścić nasze działania – jak w przeciętnym, dwugodzinnym filmie akcji, lub aspirującej do miana nieprzeciętnej – grze RPG spod szyldu Sony. Mogę śmiało rzec, iż udało się dość trywialnie zapowiadającą się z początku historię odpowiednio rozwinąć i podnieść temperaturę do tego stopnia, by utrzymać graczy przy konsoli przez długie godziny. Wiele ciekawych wątków i szybka akcja miotana na wszystkie strony przez niepozorny początkowo scenariusz. Tyle o części merytorycznej.
Od strony technicznej chciałbym spojrzeć przede wszystkim na rozgrywane walki. Na pozostałych aspektach systemu gry nie ma co się koncentrować, gdyż jest na tyle prosty i przejrzysty, by w miarę zapoznany konsolowym padem gracz bez problemu sobie z nim poradził. Początkowo do dyspozycji mamy jedynie siłę własnych ramion potęgowaną przez dzierżony w rękach oręż i kilka podstawowych współczynników opisujących naszych bohaterów. Z czasem jednak, pojawiają się nowe, specjalne zdolności, których wykonywanie jest w pełni zależne od zręczności gracza i wyczucia odpowiedniego momentu podczas wyprowadzania ciosu. W pewnym momencie również, zyskujemy możliwość korzystania z mocy Dragoonów, co znacznie zwiększa atrakcyjność rozgrywki. Od tej pory można używać czarów w przeróżnych ich odmianach, dużo bardziej skutecznych o „tradycyjnych” metod, a przy okazji – wyglądających naprawdę szalenie efektownie. Szczególnie transformacje w Dragoonów zrobiły na mnie masksymalne wrażenie. W ogóle, animacje większości magicznych sztuczek wykonane są z dużym polotem – to naprawdę trzeba samemu zobaczyć. Jak widać, producenci wiedzieli, że aby osiągnąć sukces, trzeba nieco dać z siebie. I udało się!
Cała oprawa audiowizualna wykonana jest na najwyższym poziomie. Renderowane scenerie, podobnie jak w najnowszych produktach Square wyglądają po prostu zabójczo, a wszystkie modele postaci, walki oraz inne elementy generowane w czasie rzeczywistym również są najwyższych lotów, eksploatując całą moc wysłużonego PSXa. Dźwięk i szeroko pojęta muzyka także nie pozostawia wiele do życzenia. Znalazły się nawet dialogi wymieniane pomiędzy postaciami podczas sekwencji FMV. Do tych ostatnich mam jednak nieco zastrzeżeń – momentami lekko zasysają.
Tytułem podsumowania wypada mi dodać, a raczej przestrzec wszystkich oczekujących po grze kolejnej rewolucji i hiciora miażdżącego wszystkie inne PeeSiXowe eRPeGi. Nic takiego nie ma tu, niestety, miejsca. Mamy do czynienia z solidnym produktem, pozwalającym na chwilę odpocząć od tego co serwują nam geniusze ze SquareSoftu. Nie można bez przerwy jeść kawioru. Co jakiś czas wypada go popić równie wyśmienitym szampanem, a do takiego można porównać TLOD. Za kilka miesięcy pamięć po nim pryśnie równie szybko jak bąbelki w tym ostatnim. Na razie jednak można pozwolić by uderzył do głowy, i choć nie jest tak doskonały jak FF, gwarantuje kilkadziesiąt godzin dobrej zabawy, szczególnie wszystkim weteranom przygód Clouda, Squalla, Zidane`a i reszty finalowej załogi. Wszędobylska plotka głosi, że TLOD 2 zmierza na PS2 już w 2002 roku. Patrząc na poprzedniczkę, wiele można się po sequelu spodziewać.

The Legend of Dragoon
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles