Tenis

Możliwość komentowania Tenis została wyłączona 5

Tenis. Taka banalna nazwa. Jedno słowo mówiące wszystko. Żadnych nazwisk, żadnych „Andre Agassi’s Racket Magic” czy „Maggie Grzybowska’s Green Balls”, po prostu Tennis i już. Muszę powiedzieć, że jara mnie taka prostota. Bez udziwnień, bez kasy na licencje i konieczności zadbania o każdy kosmyk włosów gwiazdy. Wówczas programiści są w stanie wykrzesać z programu dużo więcej niż zalicencjonowana konkurencja. I chwała im za to.
Powstała w 1989 roku gra Tennis firmy Nintendo jest nieśmiertelną klasyką na Gameboya, taką jak Prince Of Persia czy Doom dla właścicieli PC. I choć cena gry w amerykańskich sklepach (5$) sugeruje, iż jest to produkt kiepski, w rzeczywistości gracz otrzymuje niezwykle miodne cudo.
Grafika programu jest prosta, niezwykle prosta. Nieskomplikowane menu pozwala wybrać ilość graczy (jeden lub dwóch via link cable) oraz włączyć i wyłączyć muzykę. Później jeszcze tylko jeden z czterech dostępnych poziomów trudności i już przenosimy się na kort. Zabawa trwa do dwóch wygranych setów, z których każdy jest „do sześciu”. Tenisistów jest dwóch, po jednym z każdej strony siatki. O deblu nie ma co pomarzyć. Obok linii wyznaczających pole kortu stoi trybuna sędziowska, na której siedzi słynny hydraulik Mario. Rozpoczyna się zabawa.
I wówczas rozpoczyna się to, co jest w programie Tennis najmiodniejsze. Odbijanie piłeczki. Nasz przeciwnik – nie wiadomo właściwie, czy to chłopczyk czy dziewczynka – jest dość wymagającą osóbką. Serwuje dobrze, zdarza się, że wychodzą mu asy. Nieźle gra przy siatce, potrafi ściąć , a bijąc z głębi pola rzadko się myli. Pokonanie go nastręcza początkującemu graczowi niemałych trudności. Dużo czasu pochłania opanowanie sterowania zawodnikiem, odpowiedniego podchodzenia na piłkę (a nie „do piłki” – gdyż wówczas zarwie się w brzuszysko), ścinania czy odbijania w określonym kierunku. Wszystko dlatego, że konsolka Gameboy ma niewiele klawiszy. Na takim Playstation można by zaprogramować wiele różnorakich ścięć i podań, tu niemal wszystko skrywa się pod jednym, niepozornym guzikiem odpowiadającym za ścięcie i drugim, służącym do wykonywania lobów. Ktoś powie, że to zubożenie rozgrywki. Cóż, Tennis nie jest symulacją, a grą sportową w stylu arcade, w której liczy się dobra zabawa, a dopiero później odwzorowanie tego, co może przytrafić się na korcie. Nie ma tu efektownych szczupaków czy rzucania rakietą w trybuny – jest kultura i majestat, jaki do niedawna jeszcze towarzyszył tej wspaniałej grze.
Podobało mi się, że zawodnik sterowany przez komputer rzeczywiście myśli. Bardzo trafnie dobiera zagrania, potrafi wykonać sprytny return i posłać piłkę tam, gdzie akurat nie ma gracza. Z drugiej jednak strony popełnia błędy; a to wybije piłkę na aut, a to nieumiejętnie przyjmie ją, trafi w siatkę czy też podejdzie do niej za blisko (lob!).
Graczom znającym Sensible World Of Soccer nintendowski Tennis z pewnością przypadnie do gustu. Jest równie grywalny, dostarcza nie mniej świetnej zabawy, nie stresuje i niesamowicie wciąga. Prostą, dość ubogą grafiką i naprawdę sympatyczną muzyką bije na głowę dzisiejsze potężne hybrydy, które od efekciarstwa aż się uginają, zapominając przy tym o zainteresowaniu sobą gracza. Oby takich gier było jak najwięcej.

Tenis
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles