Tenchu: Stealth Assassins

Możliwość komentowania Tenchu: Stealth Assassins została wyłączona 8

W dobie strzelanin FFP, wyścigów różnej maści, oraz mniej lub bardziej udanych bijatyk, gdzie twórca gry stawia na bezustanną konfrontację z przeciwnikiem dla utrzymania graczy choć chwilę dłużej przy jego produkcie, firma Konami postanowiła ominąć utarte już ścieżki i stworzyć, coś czego jeszcze nie było dane zaznać użytkownikom Playstation na całym świecie. Kolejną część serii Metal Gear, serii będącej dla wielu osób kultową, ze względu na swój „inny” charakter. Metal Gear Solid, bo taki tytuł przyjąć miała kolejna cześć gry, według zapowiedzi miała odbiegać od stereotypów i zaprezentować coś naprawdę innowacyjnego w dziedzinie komputerowej rozrywki. Nie miał to być produkt opowiadający historię dzielnego komandosa strzelającego na prawo i lewo aby tylko osiągnąć swój cel – zabić wszystko i wszystkich w zasięgu wzroku, nie zważając na skutki. Miała to być historia, w której ów dzielny komandos przeprowadzi wszystko tak, jak miałoby to miejsce w realnym świecie. Tam nie ma miejsca na pomyłkę, a samotnie, przeciwko kilku wrogom niewiele można zdziałać. Gra ultra realistyczna. Nie można w niej pokonać grupy żołnierzy wroga w otwartym boju. Należy wiec używać najcenniejszej broni – zaskoczenia i podstępu.
O tym na ile zapowiedzi okazały się prawdą nie będę dzisiaj pisał. Faktem jest, że zanim jeszcze MGS ujrzał światło dzienne, powstało zapotrzebowanie na tego typu gry. A jeśli jest popyt, dlaczego nie skorzystać z okazji?
Podobnie myśleli zapewne developerzy z firmy SONY. Korzystając z szumu jaki uczynił się wokół nowego Metala, którego nikt jeszcze na oczy nie widział, postanowili wydać własna grę, opowiadającą o przygodach samotnego wojownika, który musi posłużyć się sprytem, aby żywy dojść do celu.
Japońską wersję „Tenchu„, bo taki tytuł nosi ta skradanka, miałem przyjemność oglądać już dość dawno, ale skupię się raczej na wersji „nie zakrzaczonej”. Gra, oprócz podtytułu (Niewidzialni Zabójcy), otrzymała parę dodatków, o których za chwilę.
Tenchu” wprowadza nas w czasy feudalnej Japonii, gdzie panuje spory chaos. Władzę mają ci, którzy mają pieniądze (od tego czasu niewiele się zmieniło;)). Były to czasy krwawych wojen, samurajów oraz wojowników cienia – ninja. Gra pozwala nam się wcielić właśnie w jednego z nich, działającego na zlecenie zabójcy uzbrojonego jedynie w katanę i spryt (no dobra, ma jeszcze do dyspozycji sporo…osprzętu – patrz niżej). Pracując dla lorda Ghody pokonamy 10 różnorodnych misji, wtym 2 nowe, których próżno szukać w japońskiej wersji – uśmiercenie skorumpowanego ministra (malowniczy etep, pokryty śniegiem), oraz przekroczenie granicy (wszędzie wieżyczki strażnicze pełne gotowych do ataku łuczników). Grając w „Tenchu” przeżyjemy mnóstwo niezapomnianych przygód.
Graficznie – właściwie nic się nie zmieniło (poza bardziej przyjaznym wygladem poszczególnych menusów i szczegółami takimi jak np. możliwość odcięcia ręki przeciwnikowi), nadal będziemy przemierzać doskonale zaprojektowane wioski, świątynie i jaskinie. Na naszej drodze stanie sporo przeciwników, których należy sprytnie wyeliminować, lub nieświadomych czyhającego na nich niebezpieczeństwa pozostawić samym sobie. Jeżeli już mowa o przeciwnikach, nie można nie wspomnieć o ich dość wysokiej inteligencji (jak się pózniej okazało, krocie wiekszej niż w MGS). Jeżeli usłyszą szelest, lub zobaczą jakis nagły ruch, potrafią parę minut wpatrywac się w dane miejsce, a w razie zidentyfikowania cię jako obcego wojownika wysłanego ze skrytobójcza misją – podnieść alarm.
Ładna grafika idzie w parze z muzyką, która jest po prostu fenomenalna. Każdy utwór doskonale oddaje klimat miejsca w którym się znajdujemy, a już w intro zostajemy uraczeni typowo japonską melodią. Soundtrack z gry, który niedawno ukazał się można znależć w internecie, a poszczególne melodie zostały lekko „zremiksowane” (tylko niektóre). Fakt pojawienia się płyty ze ścieżka dżwiękowa chyba najlepiej świadczy o niewatpliwych zaletach muzyki do Tenchu. Efekty dżwiekowe również trzymaja klasę i nie spodziewam się, żeby ktokolwiek miał cos im do zarzucenia. No, ale to już standard w dzisiejszych produkcjach.
Doskonała oprawa audiowizualna, nie jest jednak tym czymś, co stanowi o wartosci tej gry. Jest nim panujący w Tenchu klimat, który sprawia, że ani na chwilę nie staje się monotonna. Jest to znakomite połączenie motywu samotnego mściciela z filmami o samurajach, którzy w walce dokonywali cudów męstwa. Emanujace zewsząd uczucie, że tylko mrok nocy pozwoli nam pokonać wroga, gdy dwa metry nad naszą przyszłą ofiarą ninja tai oddech w piersiach by w końcu, korzystając z rozproszenia uwagi przeciwnika, trwajacego ułamek sekundy, wyginając się w sprężystym skoku zatopić zimne ostrze miecza w trzewiach nieświadomego niczego strażnika, który bryzgając czerwoną posoką upada na ziemię, gdy mroczny wojownik znika w ciemnościach… To właśnie jest to co nazywane jest w grach różnie: miodność, grywalność, rajcowność czy inne słowa próbujące w jakis sposób opisać to, co nie pozwala odejść od ekranu przez długie godziny. Atmosfera Tenchu jest jedyna i niepowtatrzalna.
Każdy z 10 etapów gry oferuje możliwość przebycia go na wiele różnych sposobów. Losowo zmieniane są również ustawienia strażników (3 ustawienia na każdy poziom). Po przejściu etapu gracz otrzymuje ocenę za swoje dokonania. W zależnosci od tego, czy postępowałeś zgodnie z kodeksem ninja i czy pozwoliłeś by inni wojownicy ujrzeli cię oraz ilości twoich ofiar zależy punktacja, za którą możesz otrzymać ocenę począwczy od Novice na Grand Master kończąc. Za ukończenie misji z najwyższą oceną otrzymać można wiele cennych przedmiotów, które wzbogacą i tak już niemały arsenał naszego wojownika (lub wojowniczki). Miły prezent można również otrzymać po wykonaniu perfekcyjnie misji treningowej.
Do dyspozycji oprócz standardowej broni (sztylety Ayame lub miecz Rikimaru) oddano nam wiele interesujących gadżetów, jak bomby dymne, ostrza, kolce, a nawet zbroja, oraz oczywiście nasza nieodłączna linka z hakiem, pozwalajaca się dostać w miejsca nieosiagalne dla innych (motyw ten został ostatnio wykorzystany w grze Aliens vs. Predator na PC). Znajdziemy tu również apteczki pozwalające zregenerowac nadwątlone siły, oraz wiele innych akcesorii, których opisanie zajęłoby sporo miejsca i czasu. W celu ułatwienia rozgrywki oddano do naszych rąk również wskażnik, pokazujacy jak daleko znajdujemy się, od przeciwnika, oraz informujący o tym, czy ninja został zauwaożony. Jest on zawsze obecny na ekranie i radzę z niego korzystać.
Tytułem podsumowania można dodać, że gra jest po prostu jedyna w swoim rodzaju, a wszelkie porównania do MGS mijają się z celem. Jest to po prostu produkt szalenie oryginalny. Nie mówię o sposobie wyświetlania grafiki a la „Tomb Raider„, bo to już było. Chodzi mi o specyficzne podejście do tematu. W tej grze ładna grafika jest jedynie środkiem, a nie celem. Prawdziwym priorytetem jest realne przedstawienie tego, czego musi dokonac mistrz i jego uczennica żeby nie narażając się na głupią śmierć wypełnić sumiennie polecenia zleceniodawcy. Każdy, kto choć odrobinę znudził się zalewającymi rynek grami stawiajacymi na bezustanne parcie do przodu, powinien mieć tą grę w swojej kolekcji – żeby chociaż na jeden wieczór zmienić się w samotnego wojownika, który z kocią zręcznością wymierza sprawiedliwość za pomocą zroszonej krwią poległych wrogów katany i poczuć zapach kwitnących kwiatów wiśni, czego gorąco życzy Wam

Tenchu: Stealth Assassins
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles