Super Star Wars

Możliwość komentowania Super Star Wars została wyłączona 0

„Gwiezdne wojny” to film kultowy. Co prawda nie za bardzo wiadomo, cóż oznacza słówko „kultowy”, ale…
Fakty są faktami. Dwadzieścia lat temu na „Star Warsach” jęczeli aktualni piękni, trzydziesto, a nawet 40-letni tatusiowie, na nich wychowało się pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków, zaś nasi kochani dziesięciolatkowie wywalają właśnie jęzory na widok trailerów pierwszego epizodu (premiera w USA 21.05, u nas w połowie sierpnia ’99). Na całym świecie masy ludzi zarobiły w ciągu ostatnich 20 lat miliardy dolarów na produkcji maskotek, gadżetów, książek czy gier związanych ze światem stworzonym przez George Lucasa.
Właśnie, gier… Ile to już ich było? Te wszystkie „Dark Forcesy”, „X-Wingi”, „Tie-Fightery”, czy poczciwe 8-bitowe „Star Warsy”, sam już nie wiem… Do tego doliczyć trzeba gry planszowe (jak choćby „Monopol” w świecie „Gwiezdnych wojen”) i karcianki. Wszystko to skompilowane daje jeden z największych sukcesów finansowych kina, walących na łeb te „skromne” dwa miliardy $ z „Tytanika”.
Wróćmy jednak do świata żywych, do klawiatur i monitorów. Wydawać by się mogło, że wszystkie gry serii obdarzone są ponadnaturalną mocą nieziemskiej grywalności. Że każda kolejna produkcja firmy LucasFilm, a póżniej Lucas Arts zawiera (-ła) w sobie cząstkę kinowej magii. Do dziś przecież wskakując do kilkunastopikselowego samolocika w atarowskiej wersji „The Empire Strickes Back” czuje się dreszczyk emocji, który pcha nas na pewną śmierć u stóp kroczących, potężnych AT-AT. Czy jednak wszystkie gry związane z „Gwiezdnymi wojnami” są wciąż takie kochane? Miałem okazję skorygować tą teorię pogrywając niedawno w SNES-ową wersję „Super Star Wars”. Z tego, co wiem, istnieje również PC-towska konwersja programu, nosząca prostszy tytuł „Star Wars” (widać jest ona mniej super). Sądząc po screenach, które oblukałem, posiada ona identyczną grafikę i bardzo podobny układ poziomów. Przejdżmy jednak do samej gry.
„Super Star Wars” powstało w wytwórni Lucas Arts w 1995. Gra jest więc wiekowa i te lata, niestety, doskonale widać. Brakuje królującego dziś trójwymiaru, brakuje dobrego dżwięku i wszystkiego tego, co oferują nam dzisiejsze kilkusetmegowe produkcje. Jest za to mit pustynnej planety Tatooine (1), mit blondwłosego chłopka o błękitnych oczach, Yody, Hana Solo i wreszcie Darth Vadera. Czy to wystarczy, by przyciągnąć gracza do konsoli?
Niestety, dziś już nie. Dla gracza anno domini 1998 „Super Star Wars” to jeden wielki niewypał, tragedia spędzająca sen z oczu. Wszystko to, co te oczy zobaczą, jest dziś żałośnie kiepskie i niegodne zapamiętania. Łącznie z niesamowicie drętwym intro, w którym to dwa statki ostrzeliwują się nawzajem (pięć klatek animacji przesuwającej się z dołu ekranu wzwyż), przez nudnawe lewele z fabułą typu: „idż do przodu i rozwalaj wszystko, co się  nawinie”, po słabe, statyczne i niemal nic nie mówiące przerywniki pomiędzy niektórymi poziomami. Również poziom trudności jest wystrzelony w kosmos – z trudem zgnojeni przeciwnicy znikają, a na ich miejsce pojawiają się nowi i tak bez końca. Miejscami strzela do nas osiem postaci tudzież urządzeń i człowiek NIE MA SZANS nie zostać trafiony. Gry nie ratuje ani znana wszystkim muzyka, ani możliwość wcielenia się w różne postacie (w zależności od poziomu). W graniu nie znalazłem po prostu nie ma żadnej przyjemności, jedynie machanie mieczem laserowym i końcowy nalot na Gwiazdę Śmierci dały mi odrobinę zabawy. Warto za to wspomnieć o końcowym  wielkim bum – fragmencik filmu wdekowany w konsolowy cart wciąż jeszcze (20 lat po premierze SW) powala na kolana. Mimo to wyrokując o „Super Star Wars” człowiek automatycznie wzdycha. Cóż – jednak nie każda gra z cyklu „Gwiezdne wojny” dożywa w niezłej kondycji końca XX wieku… Tak samo jak i nie każda konsola. SNES jest już żywym trupem.

(1) Nie wiem, czy zauważyliście, ale pustynia w kinowym „Z archiwum X” też się nazywa Tatooine. Przypadek czy świadoma aluzja do mistrza?

Super Star Wars
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles