Strider 2

Możliwość komentowania Strider 2 została wyłączona 5

Przygody Stridera zaczęły się w grze zatytułowanej po prostu Strider, i było to w roku 1989. Nietypowa platformówka z elementami akcji, gdzie główny bohater dziesiątkował wrogów za pomocą swego miecza szybko zadomowiła się w sercach graczy. Grę cechowała bardzo dobra oprawa graficzna oraz płynna animacja i oczywiście wysoka miodność. Niestety gra ukazała się na początku na automatach i przeniesienie jej na domowe platformy zajęło nieco czasu. Pierwszy Strider ukazał się na wszystkich platformach poczynając od Amigi po przez Atari ST, PC oraz Comodore 64.
Pod koniec 1989 roku Capcom wziął postać oraz tytuł i zmieszał go z bardziej zręcznościowym klimatem. Efektem tego była gra na poczciwego NES`a. Dzięki niej także posiadacze tego pudełka mogli się rozkoszować przygodami samotnego wojownika z mieczem. Strider w wersji na NES`a pozwalał na wybór poziomu, co później okazywało się niezwykle pomocne gdy chciało się zdobyć wszystkie przedmioty. Mimo iż NESowy Strider nie był prawdziwą konwersją a raczej osobnym tytułem to nadal pozostaje jedną z lepszych części serii.
Później w 1990 Sega postanowiła przenieść Stridera na swoja platformę, a dokładnie mówiąc na Mega Drive (znanego także pod nazwą Genesis). Trzeba przyznać że konwersja była niemalże idealna. Dzięki temu Strider zapoczątkował dla Segi erę idealnego przenoszenia hitów z automatów na domowe konsole.
Niestety po tym jak Strider ukazał się na konsoli Segi słuch o nim zaginął. W między czasie ukazała się nowa wersja automatowa wydana na boardzie PC-Engine Super CD (znanym po za Japonią jako TurboGrafx-16/Turbo). Niestety automat okazał się bardzo kosztowny, jednak trzeba było przyznać że ta wersja także była niezwykle bliska oryginałowi. Kilka miesięcy później firma U.S. Gold wydała pseudo sequel zatytułowany Strider Returns: Journy into Darkness, który pojawił się na MegaDrive, GameGear (przenośna konsola Segi) oraz na Amigę. Z smutkiem trzeba było stwierdzić że była to najgorsza część serii. I od tamtego czasu o Striderze słuch zaginął.
Czasy nie tak odległe. Jest rok 1998, Capcom po udanej serii crossoverów (X-Men vs Street Fighter, Marvel Super Heroes vs Street Fighter) przygotowuje się do wydania ostatecznej komplikacji zatytułowanej Marvel vs Capcom. Tym razem prócz postaci ze Street Fightera (Ryu oraz obowiązkowo Chun Li), Darkstalkers (Morrigan) i świata Marvela (paru X-Men`ów oraz kilka innych komiksowych postaci) pojawiły się stare i zapomniane postacie jak Capitan Comando i Strider Hiryu. W bardzo krótkim czasie Strider stał się jedną z najbardziej popularnych (czytaj najczęściej wybieranych) postaci.
Po tym jak gracze ponownie odkryli Hiryu zaczeli się domagać o nową część gry z jego udziałem. Na szczęście Capcom zareagował na opinię bardzo szybko i już w 1999 roku Strider 2 został pokazany na targach E3 śmigając na płycie o nazwie System 12 (całkowicie kompatybilny z PlayStation). Co prawda można było zagrać w tylko cześć jednego z etapów (który okazał się początkiem drugiej misji) ale i tak gra zrobiła pozytywne wrażenie na grających. Koniec końców pełna wersja automatowa ukazała się 24 grudnia 99 roku. Niedługo po tym ogłoszono że Strider 2 zostanie skonwertowany na PlayStation i jako bonus ma zawierać oryginalnego Stridera. Ponieważ gra śmigała na Systemie 12, który w istocie jest PSX-em konwersja przebiegła szybko i sprawnie. Efektem tego było ukazanie się gry w sklepach (Japońskich oczywiście) pod koniec lutego tego roku.
Jednak czym jest Strider 2? Co jest takiego niesamowitego w tej grze? Po pierwsze jest to gra z gatunku chodzonych bijatyk, który najwyraźniej został zapomniany przez twórców gier. Po drugie ta gra ma w sobie to coś co sprawia że nie nudzi. Można to nazwać miodnością, ale to nie jest do końca to. Po prostu są takie gry, w które gramy mimo iż mają na karku już kilka miesięcy lub nawet lat i nam się nie nudzą. Strider 2 jest właśnie jednym z takich tytułów.
Jak już napisałem Strider Hryu jest przedstawicielem zapomnianego gatunku chodzonych mordobić. Cała gra opiera się na tym aby iść do przodu i klapać maski nawijanych się kolesi. Po drodze zbieramy rozmaite przedmioty zwiększające ilość posiadanych punktów oraz pomocnicze jak boost (zwiększa siłę zadawanych ciosów oraz pozwala na zadawanie specjalnych ataków) life+1 (odnawia jeden pasek energii) Str Up (po prostu zwiększa siłę). Podobnie jak w innych produkcjach tego typu pod koniec każdego etapu czeka na nas boss, nie inaczej jest w SH2. Jest ich kilku i każdy z nich robi wrażenie pod względem wyglądu i taktyki. Każdy z nich jest inny, a im dalej tym lepiej. Na początku mamy mechanicznego smoka, który wije się próbując zrzucić nas ze swojego grzbietu. Później jest jeździec na koniu, który szarżuje na nas swoją lancą. Jest jeszcze czterogłowy smok i główny zły posiadający dwa wcielenia. Jednak zanim dotrzemy do któregoś z nich musimy się przedrzeć przez hordy sługusów oraz mid bossów. I to jest właściwa esencja gry.
Żeby gra się nie znudziła dodano kilka małych sekretów. Otóż po jednokrotnym przejściu gry dostajemy możliwość zagrania drugą postaciom – Strider Hien`em, jednym z wrogów Hryu. Wbrew pozorom Hien rożni się od Hryu, ma inną broń i granie nim wymaga nieco innej taktyki, po za tym jest silniejszy. A zaliczenie nim wszystkich misji pozwala na ustawienie niekończących się boostów. Jest jeszcze jeden sekret, otóż trzeba skończyć całą pierwszą cześć Stridera i zapisać stan gry na tej samej karcie pamięci, to otworzy dodatkową planszę z wodospadem. I można by powiedzieć że to wszystko choć nie jestem do końca pewien.
Po względem oprawy graficznej Strider 2 prezentuje się znakomicie. Całe tło i otoczenie jest 3D. Jest bardzo szczegółowe a dobranie tekstur budzi podziw. Natomiast zarówno główna postać jak i większość przeciwników jest płaskim spriteami, jednak nie jest to wada. Wręcz przeciwnie, te postacie zostały narysowane przez chłopaków z Capcomu – mistrzów drugiego wymiaru (których stawiam na równi z SNK). Wszystkie postacie zostały szczegółowo narysowane i zanimowane, a połączenie ich z trójwymiarowym otoczeniem udało się wręcz znakomicie. Natomiast zamiast animacji pomiędzy kolejnymi etapami, zobaczymy prześliczne ilustracje przygotowane przez grafików z Capcomu. Po prostu trzeba je zobaczyć.
Dźwięk był zawsze mocną stroną gier Capcomu, nie inaczej jest i teraz. Utwory skomponowane dla potrzeb nowego Stridera są szybkie oraz posiadają tą małą iskierkę, która sprawia że słucha się ich z czystą przyjemnością. Starsi gracze z pewnością zauważą liczne remixy kawałków z pierwszego Stridera. Odgłosy to typowy Capcom, nic nie mogę zarzucić. Po prostu fachowa japońska robota.
W moim odczuciu Strider to gra bardzo dobra. Pokazała mi że jeszcze można zrobić gry do których będzie się powracać wielokrotnie mimo iż ukończyło się ją już kilkanaście razy (vide Metal Slug 1&2). Jeżeli lubicie mordobicia, a zwłaszcza chodzone mordobicia to nawet się nie zastanawiajcie. Ta gra się nie może się znudzić, po prostu nie wierzę w to. Mimo wielokrotnego jej ukończenia wciąż do niej powracam i kończę z tą samą przyjemnością co za pierwszym razem. Jedyną wadą tytułu jest jej długość. Drugi Strider jest po prostu krótki. Całość da się ukończyć w najdalej godzinę, co nie wszystkim się spodoba. Jednak mimo to uważam że Capcom po raz kolejny pokazał klasę. Czegoś takiego jak Strider 2 już dawno nie było i prawdopodobnie przez długi czas nie będzie…

Strider 2
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles