Star Ocean The Second Story

Możliwość komentowania Star Ocean The Second Story została wyłączona 2

Merytoryka

    Japońskie eRPeGi są zazwyczaj do bardzo podobne do siebie. Niby nowe postacie, nowe przygody, a jednak jest to bezmyślne kopiowanie wciąż tych samych wzorów. Więcej w nich niepotrzebnej walki, niż ciekawej fabuły i sytuacji, gdzie moc rozumu przekłada się ponad siłę miecza. Nie chodzi mi tu o magię, czy siłę PSI, tylko o główkowanie, poszukiwanie drogi wyjścia z danej sytuacji. Przykładów takich gier jest wiele. Np. FF8. Non stop jakieś walki, niewiele pomyślunku.
Gra, której recenzję mam niewątpliwą przyjemność pisać, wyłamuje się z tego szablonu, gdyż pod kilkoma względami jest nietypowa dla swojego gatunku. Co za tym idzie, wprowadza w nieco skostniały świat RPG powiew świeżości i jest dowodem na to, że i w dzisiejszych czasach można jeszcze robić gry nowatorskie, odkrywcze i torujące drogę innym, często niedocenianym produkcjom. Taką grą jest właśnie Star Ocean The Second Story.
Fabuła gry jest bardzo ciekawa. Przyjdzie nam bowiem walczyć o przetrwanie, szukać swego prawdziwego pochodzenia i drogi powrotu do domu. Nie wszystkiego jednak dowiemy się od razu. Akcja rozwija się powoli, aczkolwiek systematycznie, co nie pozwala na nudę.
Samo intro do gry, przedstawiające scenę uderzenia meteorytu (zwanego w grze Sorcery Globe) w powierzchnię kontynentu El i ruchy statków kosmicznych Federacji Ziemskiej. Po obejrzeniu intra, można by nawet błędnie wywnioskować, że gra jest kosmicznym symulatorem lotu. Nic bardziej mylnego. Gra jest bowiem grą RPG i to grą bardzo bliską ideału.
W SOTSS przyjdzie nam pokierować losami dwojga młodych ludzi, z których jeden będzie naszym głównym bohaterem, a drugi naszym kompanem. Do wyboru mamy 19 letniego Claude’a Kenni lub 17 letnią Renę Lanford.
Claude, rodowity Ziemianin, jest synem najbardziej znanego admirała w historii Federacji Ziemskiej – Ronixisa Kenni. Jak można by się spodziewać, syn będzie chciał iść w ślady swego ojca. Tak też się dzieje. Chłopak jest członkiem armii Federacji Ziemskiej w stopniu niższego oficera. Jego głównym zadaniem jest nabywanie doświadczenia, które ma zaprocentować w przyszłości i rozwijanie umiejętności bitewnych.
Rena Lanford jest mieszkanką planety Expel, wesołą dziewczyną, kochającą przyrodę i posiadającą niewytłumaczalną umiejętność uzdrawiania (Healing).
Losy Reny i Claude’a splotą się, gdy Claude niespodziewanie zostanie przeniesiony do Shingo Forest, lasu przyległego do wioski Reny.
Od tej pory, zaczyna się faktyczna akcja gry. Wkrótce okaże się, że skutki uderzenia meteorytu są znacznie większe, niż się spodziewano. Zwierzęta, a nawet ludzie, zmieniają się w dzikie bestie. W świecie gry panuje niepokój. Aktywność wulkanów także wzrosła, zdarzają się trzęsienia ziemi i inne przykre incydenty zgotowane przez matkę naturę. Do tego wszystkiego dochodzi niespodziewane pojawienie się Claude’a, który według wierzeń ludu planety Expel, jest Wojownikiem (Warrior), który został zesłany, by przywrócić naturalny bieg rzeczy. Claude dobrowolnie zgodzi się podjąć wyzwanie i wyruszyć na poszukiwania przyczyn tak dziwnych wydarzeń, mając na uwadze to, iż przy okazji może odnaleźć drogę powrotu do domu – na Ziemię. To tylko malutka część tego, z czym przyjdzie nam się zmagać podczas grania w tę wspaniałą grę. Więcej nie zdradzę, bo zepsułbym tylko przyjemność z grania.
Jeżeli zaś chodzi o sposób w jaki zmieniają się wątki fabularne w grze, to autorom scenariusza do gry należy się Oskar (komputerowy :)))). Gra obfituje w nagłe, zaskakujące zwroty akcji, przez co przykuwa naszą uwagę i nie pozwala się od niej oderwać. Np. grając Claudem, musimy odbyć podróż do sąsiedniego miasteczka. W tym czasie, syn burmistrza miasta, do którego się udaliśmy, będąc pod działaniem pewnego tajemniczego kamienia, porywa Renę i chce złożyć ją w ofierze. Teraz do nas należy sprawa uratowania Reny z rąk nieświadomego tego, że został zahipnotyzowany młodzieńca. Chcecie więcej przykładów?? Proszę bardzo. Właśnie znajdowałem się w portowym mieście, z którego miałem wyruszyć na kontynent El, gdy nagle całą okolicą wstrząsnęło potężne trzęsienie ziemi. Całe miasto legło w gruzach. Zginęła ponad połowa jego mieszkańców. I bądź teraz człowieku mądry i kombinuj jak tu się dostać na El…
Podczas gry przyjdzie nam spotkać wielu NPC a także kilkoro ludzi, których możemy dołączyć do naszej drużyny. Nie jest to przymusem, ale w kupie zawsze jest raźniej a podczas bitwy umiejętności np. poszukiwaczki skarbów, Celiny są praktycznie nieocenione. Chociażby czar Ray, które sieje spore zniszczenie w szeregach wroga jest tu doskonałym przykładem..
No właśnie, wrogowie… Jest ich tu tyle rodzajów, że każdy fan komputerowego RPG powinien czuć się usatysfakcjonowany. Od przydrożnych opryszków, poprzez wilgociolubne larwy jaskiniowe, po gargoyle. Naprawdę jest w czym wybierać.
Oręż?? Też go troszkę jest. Miecze, szable, sztylety, noże. W każdym mieście jest sklep z bronią, medykamentami i innymi akcesoriami potrzebnymi dla podróżników takich jacy tworzą twoją drużynę. Często sklepy są od siebie oddzielone. W tym możesz kupić jedzenie, które dodaje sił witalnych, w innym dostaniesz broń a w jeszcze innym uda ci się kupić drogocenne przedmioty. Naturalnie sprzedawać też można. Tyle tylko, że po zaniżonych cenach.
Rozwój postaci jest także poprawnie zaaranżowany i przeprowadzony. Za każdą walkę dostajemy nieco punktów doświadczenia i ociupinę pieniędzy. Gdy postać zdobędzie dostatecznie dużo punktów doświadczenia, awansuje na kolejny poziom, rośnie maksymalna ilość życia, punktów akcji i postać zdobywa nowe umiejętności.
Mówiąc ogólnie, merytoryczna jakość gry należy do najwyższych w historii komputerowej rozrywki. Wszystko jest tutaj na swoim miejscu. Idealnie zrównoważono w grze poziom ilości walk i zagadek. Nie przejaskrawiono żadnej z tych kategorii, dzięki czemu gra zawdzięcza fenomenalny klimat, którym się cechuje.

Oprawa audio-wizualna

    Poziom graficzny, który prezentuje SOTSS jest zróżnicowany. Podczas normalnego zwiedzania miast i wiosek, mamy do czynienia z izometrycznym rzutem kamery, który to sposób przedstawienia akcji jest w tym wypadku bardzo wygodny. Tła są bardzo dobrze wyrenderowane (2D), przedstawione z dużą dbałością o detale. Jakiejkolwiek szpetności tu nie uświadczymy. Postacie, które widać na ekranie są przyzwoicie animowane, choć można się chyba było lepiej postarać. Choć z drugiej strony, o to w grach RGP przecież chodzi. Porównując sposób przedstawienia świata, można by Star Ocean 2 porównać do nieśmiertelnego Chronotriggera produkcji Squaresoftu (1995r.). Jest tylko jedna różnica: SOTSS ma o wiele lepszą grafikę. :)))
Na ciekawy pomysł wpadli programiści, jeżeli chodzi o odbywane w czasie gry podróże. Gdy tylko opuścimy daną lokację, gra przełącza się w tryb 3D i mamy chwilowo grę TPP. Biegamy sobie teraz po drogach i łąkach, staramy się jak najszybciej dotrzeć do celu naszej podróży i schronić się w bezpiecznym miejscu przed szybko zapadającym zmierzchem. Pory dnia zmieniają się bowiem dynamicznie. Im dalej idziemy, tym ciemniejsze staje się niebo, szybciej zapada zmrok, tym większe stają się szanse, że zostaniemy przez kogoś zaatakowani i tym szybciej powinniśmy znaleźć jakiej bezpieczne miejsce na nocleg. Proste, prawda ?
Walka w SOTSS jest też ciekawie rozwiązana. Nie ma tu typowych rund. Obowiązuje tu zasada: „Kto szybszy, ten lepszy”. Po prostu wybieramy cel, naciskamy „X” i wykonujemy cięcie, pchnięcie lub inny rodzaj ataku. Naturalnie, możemy wcześniej „przybindować” dwie znane nam umiejętności do klawiszy L1 i L2. Znacznie ułatwia nam to rozprawianie się z wrogiem. Bardzo ważnym elementem walki jest nie pozostawianie Reny bez osłony. Jej lecznicze zdolności są niezastąpione, a jej śmierć to dla drużyny wielka strata. (Sprawa wygląda następująco: jeśli ktoś z twojej drużyny polegnie, to walka toczy się dalej. Jeśli pozostali jej członkowie wygrają, osoba, która zginęła, zostaje wskrzeszona). Jedyne zastrzeżenie może budzić tutaj grafika. O ile podczas pobytu w mieście, czy podróży po bezdrożach jest ona OK., to grafa podczas walki zaczyna cierpieć na dosyć popularną wśród gier wideo chorobę, zwaną „pikselozą”. Nie jest to może jej najcięższe stadium, ale parę osób może się zrazić (jednak nie ja).
Muzyka w grze to prawdziwe cudo. Już od samego intra towarzyszą nam wspaniałe, subtelne tony. Cały czas znajdujemy się pod urokiem dźwięków dobywających się z głośnika. To właśnie muzyka sprawia, iż świetnie czujemy klimat gry, potrafimy zidentyfikować się z naszymi postaciami. O to właśnie w grach fabularnych chodzi – o poczucie, że np. Claude to ja, a ja to Claude. W tej grze jest to możliwe!
Dźwięki też są w porządku. Ani za piskliwe ani zbyt poważne. Wszystko odpowiednie. Znów nie mam się do czego przyczepić.

Wrażenia ogólne

   … są niewątpliwie ogromne. Dawno nie miałem do czynienia z tak doskonałą realizacją komputerowego RPG. Naprawdę. Do niedawna byłem przeciwnikiem japońskiego podejścia do gier RPG. Star Ocean The Second Story zmieniła to w parę godzin. Gra wciąga jak odkurzacz. Zasysa i nie puszcza. Siedzisz, grasz, grasz i świata poza nią nie widzisz. Doskonały scenariusz, postacie, które „myślą”, „zachowują się jak zwykli, prawdziwi ludzie” i przeżywają niesamowite przygody to największe atuty gry. Jeśli dodamy do tego cudowną, budującą niepowtarzalny nastrój muzykę, to otrzymamy produkt, w który warto inwestować każde pieniądze. Polecam Star Ocean The Second Story wszystkie. Nie zrazicie się na pewno

Plusy Minusy
  • Fenomenalny klimat
  • Doskonały scenariusz
  • Cudowna muzyka
  • Postacie „żyją” i „przeżywają” to, co zgotuje im los, a nie zachowują się sztucznie
  • Gra wciąga
  • Będziesz musiał rzucić dla niej wszystko inne
  • Poza szczerzącymi od czasu do czasu (podczas walki) zęby pikselami, to nie ma
Star Ocean The Second Story
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles