Spy vs Spy

Możliwość komentowania Spy vs Spy została wyłączona 7

Na konsolę Gameboy Color trafia wiele gier, które swe źródła mają we wczesnych latach osiemdziesiątych, kiedy to rynkiem niepodzielnie rządziły komputery 8-bitowe. Wiele z nich nie wytrzymuje jednak próby czasu. Spy vs Spy jest więc chlubnym wyjątkiem.
Gra jest świetna! Nie tylko dorównuje oryginałowi, ale go nawet przewyższa! Nie dość bowiem, że wczytuje się od razu (na Atari czekało się 30 minut, by Spy vs Spy załadowało się do pamięci komputera!), to jeszcze oferuje poprawioną grafikę i dźwięk oraz te same stare, dobre zasady zabawy. Jakie? Ano nie najprostsze. Gracz wciela bowiem się w jednego z dwóch dostępnych szpiegów, czarnego bądź białego, po czym rusza na misję. Polega ona na odnalezieniu w sporych rozmiarów kompleksie biurowym cennych danych zapisanych na kompakcie, a także fałszywego paszportu, pieniędzy i klucza. Bez tych czterech gadżetów nie ma co myśleć o końcowym sukcesie. Problem w tym, że dokładnie te same zadanie otrzymuje drugi szpieg, który niemal jednocześnie przybywa do tego samego „sporych rozmiarów kompleksu biurowego”…
Ekran podzielono na dwie części. Jedna z nich należy do gracza, druga zaś do jego przeciwnika (sterowanego przez kosnolę lub człowieka via link cable). Już w chwilę po rozpoczęciu zabawy akcja rusza z kopyta. Zabawni, nieco karykaturalni szpiedzy biegają po budynku i przetrząsają szafy, szafeczki i biurka. Każdy znaleziony przedmiot chowają do teczuszki, a gdy już zbiorą wszystkie – pędzą do drzwi wyjściowych i w parę sekund później opuszczają miasto. Sęk w tym, że w biurze ukryty jest tylko jeden komplet przedmiotów. Oznacza to, że pomiędzy szpiegami nie raz dochodzi do rękoczynów. Pojedynek na pięści bądź też na kije kończy się z reguły śmiercią jednego z nich. Pokonany zamienia się w aniołka i odlatuje do nieba, by po kilkunastu sekundach zmaterializować się na starcie. Niestety, już bez znalezisk.
Bijatyki nie są jednak jedynym sposobem na czasowe wyeliminowanie przeciwnika z gry. Znakomicie spisują się też zmyślne pułapki, które można nań zastawić. Sznurek przywiązany z jednej strony do klamki u drzwi, a z drugiej do cyngla pistoletu, wiadro z kwasem, bomba czy też zabójcze sprężyny wyskakujące z szafy to tylko część dostępnego w Spy vs Spy arsenału. Nie braknie też środków zapobiegawczych: parasoli, obcążków czy nożyczek, dzięki którym dezaktywuje się owe pułapki. Nie jest to trudne, bo przecież przeciwnika można przez cały czas obserwować! Tyle że czasami zapamiętanie wszystkich jego schowków staje się zadaniem ponad siły przeciętnego gracza. Wówczas nie pomaga nawet podręczna mapa, z której w normalnej sytuacji korzysta się nie raz.
Grafika i dźwięk prezentują się znakomicie. Programiści wyciągnęli z tej niewielkiej konsolki naprawdę dużo. Postacie są czytelne, pomieszczenia kolorowe, a wszelkiej maści przedmioty wyraźne i ładnie narysowane. Spy vs Spy oferuje też rozbudowany tutorial, który wyjaśnia niemal wszystkie tajniki gry, oraz kilka poziomów trudności. Pojawiające się na końcu poziomu animacje potrafią rozbawić nawet całkiem zatwardziałych ponuraków. Tak więc oby takich gier było jak najwięcej!!!

Spy vs Spy
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles