Silent Scope

Możliwość komentowania Silent Scope została wyłączona 0

Czy kiedykolwiek chcieliście zostać snajperem? Jeśli tak, to najnowsza pozycja Konami jest dla Was. Silent Scope to symulator snajpera, tak jak Virtua Cop był symulacją policjanta. Czyli w skrócie mówiąc jest to kolejna strzelaninka na pistolet, z tą tylko różnicą, że tu strzelamy z dużo większej odległości (wiadomo- snajper) niż np. w The House of The Dead 2.
Wersja automatowa była nie lada hitem, ogromny ekran i karabin snajperski przyciągały tłumy. I w sumie nie ma co się dziwić, że Konami postanowiło przenieść Silent Scope na konsolę Segi. Niestety konwersja straciła jedną bardzo ważną cechę automatu, a mianowicie – karabin snajperski, co spowodowane jest kosztami. Jak wiadomo pistolet do DeCe swoje kosztuje, więc cena większej zabawki była też wyższa. Konami zdecydowało, że SS będzie sprzedawany bez osprzętu.
Ale w sumie nie jest aż tak źle. Padem też można grać i co ważniejsze- gra się całkiem dobrze. Klawiszologia jest banalna. Za pomocą analoga kierujemy karabinem, jednym przyciskiem włączamy przybliżenie a drugim oddajemy strzał, natomiast przeładowywanie odbywa się automatycznie. W akcji sprawdza się to wręcz znakomicie. Gałka pozwala precyzyjnie wycelować, a to w Silent Scope jest ważnym czynnikiem, ponieważ za wyjątkowo celne strzały otrzymujemy dodatkowe punkty.
Z początku gra wydaje się banalnie prosta, po prostu zdejmujemy kolejnych terrorystów. Oni nie mają pojęcia o co chodzi, a my dobrze się bawimy. Jednak z czasem sytuacja się komplikuje i trzeba się bardziej wysilić. Misje są zróżnicowane, ale jest coś, co je łączy- akcja. Mogło by się wydawać, że spokojne wymierzanie do celu może być nudne. Nic z tych rzeczy, Konami postarało się aby gracze się nie nudzili, tu non-stop coś się dzieje. Poszczególne etapy są wykonane nienagannie ale najwięcej wrażeń daje walka z bossami. Są bardzo ciekawie wykonani i co ważniejsze zróżnicowani. Raz toczymy pojedynek z odrzutowcem, innym razem musimy trafić szaleńca biegającego po boisku lub zastrzelić kierowcę uciekającego samochodu. O ile zwykłych przeciwników zdejmuje jeden strzał, to bossowie są o wiele bardziej wytrzymali i trzeba wpakować w nich nieco więcej ołowiu ( chyba, że trafimy ich prosto w głowę, wtedy na ekranie pojawia się czaszka z bardzo ładną dziurką ).
Grafika w Silent Scope nie jest niczym szokującym, jest po prostu przyzwoita. Budynki i inne obiekty są dobrze wykonane, choć i tak największą wagę przywiązujemy do tzw. pierwszego planu. Sylwetkom postaci też nie można nic zarzucić, są duże i przyzwoicie wymodelowane, co widać przy zbliżeniach. Warto też zaznaczyć, że akcja dzieje się w różnych porach dnia i nocy. Misja w której poruszamy się po lesie w nocy jest czymś niesamowitym. Używamy wtedy noktowizora i korzystając z mroku skutecznie eliminujemy wrogów oraz sprytnie zastawione pułapki. Efekt jest niesamowity. Muzyka ( specyficzne kawałki przynoszące mi na myśl rozmaite filmy akcji ) zazwyczaj jest spokojna, ale w odpowiednich momentach zmienia się aby podkreślić daną sytuację. Efekty dźwiękowe są na poziomie. Odgłos strzału, przeładowywania karabinu, kilka krzyków i jęków. Nic, do czego można by się przyczepić ale też nic, czym można by się zachwycać.
W stosunku do wersji automatowej konsolowy Silent Scope otrzymał kilka dodatkowych trybów takich jak Trening, Shooting Range oraz Time Attack. Pierwszy pozwoli nam zapoznać się z całym mechanizmem gry oraz potrenować nasze umiejętności. Polega on na strzelaniu do wyskakujących tablic z narysowanymi terrorystami. Czasami pojawia się także cywil, którego „zastrzelenie” kończy nasze zmagania. Shooring Range to rozwinięcie idei trybu treningowego. Tu także strzelamy do tekturowych standów z tą tyko różnicą, że tu jedynym limitem jest czas. Gdy dobiegnie do końca nasze punkty zostają podliczone i jeśli ich suma była wystarczająca przechodzimy do kolejnego etapu. Natomiast Time Attack to nic innego jak podstawowy tryb story z tą tylko różnicą, że gramy na czas.
Ogólnie rzecz biorąc gra jest dobrze wykonana i co ważniejsze- wciągająca, niestety ma jedną wadę – jest po prostu za krótka. Większość graczy ukończy ją już pierwszego wieczoru. Sytuację ratują rozwidlenia ścieżki oraz dodatkowe tryby, ale to trochę za mało. Silent Scope to kawał dobrej roboty i jeśli lubisz tego typu gry to możesz śmiało atakować.

Silent Scope
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles