Resident Evil

Możliwość komentowania Resident Evil została wyłączona 1

Lipiec 1998 roku. Las nieopodal miasteczka Racoon. Grupa komandosów została wysłana w celu zbadania niewyjaśnionych, okrutnych morderstw… Ofiary ataków dziwnych istot znajdywane są częściowo zjedzone. Bravo Team – komandosi z zespołu STARS (Special Tactics And Rescue Service) wyruszyli w misję mającą na celu ochronę Racoon City i jego mieszkańców. Niestety łączność z nimi, a co za tym idzie ich ślad niespodziewanie się urywa. Natychmiast po tym fakcie kolejny oddział komandosów rusza z odsieczą zaginionym. W skład Alpha Team wchodzą: Chris Redfield, Jill Valentine, Barry Burton, kapitan Wesker, pilot śmigłowca Brad Vickers (do zobaczenia w RE2:)) oraz Joseph, z którym nasza znajomość (jak się za chwilę okaże) bedzie trwała nadzwyczaj krótko.
Sunąc ostrożnie w wysokiej trawie ujrzeli jak ich oczom ukazał się porzucony helikopter Bravo Team. Był pusty, lecz ekwipunek żołnierzy znajdował się nadal wewnatrz… Przeszukujący teren nieopodal Joseph dostrzegł w trawie leżącą berettę, należącą prawdopodobnie do jednego z zaginionych. Przywołał pozostałych i ostrożnie uniósł leżącą broń, by po chwili z przerażniem stwierdzić, że jest na niej zaciśnięta odgryziona ludzka ręka… Upuścił natychmiast znalezisko gdy za jego plecami ociekające śluzem kły zblizały sie coraz szybciej. Po chwili szum lasu został zagłuszony przez jego histeryczny krzyk i odgłosy szarpanego mięsa. Z ust Jill wyrwał się krzyk „-Joseph!!!”, ale nie mógł go już słyszeć, leżąc poszarpany z szeroko otwartymi oczami, cały zachlapany czarną posoką. Martwy. Odgłosy odlatującego helikoptera zabrzmiały jak bicie skrzydłami anioła smierci. Błyskawiczna ucieczka i kilkanaście strzałów pozwoliły czwórce komandosów na uniknięcie paszczy potwora. Szukając schronienia Chris kieruje uciekających przyjaciół do dziwnego, starego domu…
Właśnie tak zaczyna się pierwsza gra z najlepszej serii horrorów – Resident Evil (w Japonii znana jako Biohazard). To właśnie stara opuszczona willa w Racoon City będzie jedynym świadkiem wydarzeń, pośród których prawdopodobnie żaden z nas nie chciałby się znaleźć. A wydarzenia te nie są miłe. Obserwowanie jak zakażeni tajemniczym wirusem ludzie przeistoczeni w rozkładające się, gubiące wokół części ciała i rozsiewające gnilny odór zombiaki pożerają Twoich współtowarzyszy, ogromne tarantule plujące jadem próbują schwycić Cię w swoje macki, rozszalałe dobermany wpadają przez okno niosąć śmierć, jeżeli nie przez przegryzienie tętnicy, to porzez zawał serca wywołany ich niespodziewanym i spontanicznym atakiem.
Cała gra obfituje w tego typu „smaczki”, których zdradzenie uchroniłoby niektóre osoby przed częstym moczeniem spodni… Znaleziony po drodze pamiętnik z zatrważającą treścią, krwawe ślady obecności komandosów z Bravo Team, symulujące śmierć zombiaki „ożywające” nagle by zatopić spróchniałe zębiska w czyjejś łydce. Wszystko to doskonale uzupelnione jeżącymi włosy na głowie akcentami muzycznymi.
Ale zaraz – przecież kierujemy poczynaniami komandosa. Prawdziwej maszyny do zabijania wspomaganej przez najnowsze wynalazki techniki w dziedzinie wyrządzania bliźniemu (albo i nie!:)) krzywdy. Mamy więc wspomnianą berettę, nieodzowny nóż bojowy, shotguna, wyrzutnię granatów, parę innych drobiazgów koniecznych do przetrwania w tym niegościnnym towarzystwie.
Jest to typowy przedstawiciel gatunku survival horror, łączący w sobie elementy przygodowe i zręcznościowe z naciskiem na częste i ostre, ale nigdy bezmyślne strzelanie. To ostatnie jest szczególnie ważne. Tu nie ma niekończącej się amunicji, szybkostrzelnych laserów i podobnych zabawek. Jeden pocisk, umiejętnie wystrzelony może uratować Twoje życie. Tracąc go zwiększasz szansę na darmowy obiad dla zombiaków. Co za tym idzie, gra jest dość trudna. Nie tyle ze względu na stopień komplikacji zagadek, które są inteligentnie wymyślone i w miarę logiczne, co na elementy zręcznościowe, sprawdzające Twój refleks i zimną krew. Jeżeli ją zachowasz, już możesz czuć się prawie bezpiecznie. Prawie. A w otaczających realiach i zachowanie zimnej krwi może być nie lada sztuką.
Postacie naszych bohaterów zbudowane z polygonalnych, oteksturowanych i cieniowanych brył poruszają sie po wyrenderowanych zawczasu ststycznych lokacjach o umiejętnie dobranej kolorystyce i ciekawych rzutach kamery nie pozwalających na porzucenie myśli o tym, że ktoś Cię cały czas bacznie obserwuje. To nie jest miłe uczucie. Choć już w tej chwili nieco archaiczna, grafika nadal trzyma wysoki poziom i pozwala na skupienie się na rozgrywce. Jedyne co boli, to doczytywanie kolejnych lokacji podczas którego oglądamy animację otwierających się drzwi, lub naszego wchodzenia/schodzenia po schodach. Zwiększa to trochę niepokój (samo myślenie co może stać za drzwiami… brrr!), co poprawia klimat, ale i bardzo momentami denerwuje.
Efekty dźwiękowe i muzyka są pierwszej klasy. Stukot butów zmienia się zależnie od tego po czym stąpamy, jęki potworów, rozmowy komandosów i podkłady muzyczne wywołujące ciarki na plecach. To wszystko jest cool.
Sterowanie naszymi postaciami również nie nastręcza zbyt wielu trudności. Wersja na PSX ma przewagę – joypad, ale przeciez żaden problem dokupić pada do PC, nie?
Gra dostępna jest na PC, oraz na PSX (na którym pierwotnie się pojawiła). Istnieje kilka PSXowych wersji: RE, RE: Director`s Cut (Wersja Reżyserska – nieocenzurowane intro, dodatkowe lokacje i sceny) oraz odrobinę zmieniony w stosunku do wymienionych Japoński Biohazard i Biohazard: Director`s Cut. Stanowczo polecam RE: DC. Rządzi!
Scenariusz gry jest świetny, dopracowany i układający się w logiczą całość (uzupełnia się z kolejnymi częściami serii). Najlepszą rekomendacją do zagrania w tę grę będzie fakt powstawania licznych kontynuacji na wszystkich platformach sprzętowych (z Game Boyem włącznie) odnoszących ogromne sukcesy sprzedaży. Kultowa gra. Coolowa gra. Zagraj choć raz.

Master

Wydawca: Virgin
Wymagania: PC: P90, 16 MB RAM, karta 3D
lub
PlayStation, 1 gracz, pad, 1 wolny blok na karcie pamięci
Support (PSX): Dual Shock, Analog Controller
Dystrybutor na PSX: Ultima
Termin: już (dawno) jest
Ocena: 7/10 (gdy się ukazała dawałem jej 9,5/10)
Uwagi: Pierwszy Resident to już historia. Ale za to JAKA…

Resident Evil
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles