Resident Evil: Nemesis

Możliwość komentowania Resident Evil: Nemesis została wyłączona 2

Głupota, otępienie, ograniczenie. Tak w trzech słowach można określić podejście większości polskiego społeczeństwa do zjawiska, jakim są gry wideo. Wśród ludzi pokutuje kilka mitów, których obalenie może zająć nam jeszcze dobrych parę lat, a i tak nikomu nie uda się wyplenić wszechobecnej ignorancji. A przecież Europa stoi otworem! Ktoś kto publicznie stwierdziłby, że kobiety nadają się tylko do garów, mógłby wpakować się w niezłą opresję. A przecież większość „świadomych” Polaków uważa, że gry komputerowe i wideo przeznaczone są wyłącznie dla dzieci! Dorosły człowiek, który otwarcie ma odwagę przyznać, iż fascynuje go ten rodzaj rozrywki naraża się na wyśmianie i kompletne wyalienowanie z, elitarnego przecież, towarzystwa.
Cóż za ironia! Z niecierpliwością czekam na dzień, gdy ten stan rzeczy ulegnie poprawie. Na razie jednak zapraszam wszystkich „dojrzałych” zarówno poziomem intelektualnym jak i wiekiem na najbardziej krwawą jatkę, jaką skośnoocy mistrzowie dwuwymiarowych bijatyk z firmy Capcom ze swym guru, Shinji Mikami, na czele zaserwowali ostatnimi czasy właścicielom konsol PlayStation.
A jest się czym delektować. Trzecia część Resident Evil to sequel z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiś Director’s Cut „jedynki”, czy Dual Shock Edition dwójki. Po prostu trójka. Nie jest to jednak kontynuacja zdarzeń mających miejsce w RE2. Chronologicznie gra została umieszczona pomiędzy RE1 a jej sequelem. Akcja gry rzuca nas do opanowanego przez zombie Raccoon City na dwadzieścia cztery godziny przed przybyciem do miasta poszukującej swego brata Claire Redfield i spotkaniem z Leonem. Naszą bohaterką zostanie ponownie moja ulubienica z części pierwszej, czyli Jill Valentine (za każdym razem gdy słyszę, jak w czołówce pierwszego Residenta wymawiane jest jej imię, skóra mi cierpnie, a ciarki biegają po plecach:). Próbuje ona wydostać się z opanowanego przez potwory miasteczka, co do najłatwiejszych zadań zdecydowanie nie należy. Na domiar złego w tym momencie wkracza do zabawy również duże, oślizłe i niebezpieczne monstrum o imieniu Nemesis. A z penością nie ułatwi rozgrywki fakt, iż głównym priorytetem potwora jest wybicie wszystkich wrogich komandosów, wliczając Jill. Naturalnie, przy odpowiednich staraniach gracza, egzekucja dziewczyny spali na panewce, ale tym trzeba będzie wykazać się nie tylko umiejętnością szybkiego wciskania schematycznych „R1+X”, a przyda się również zdolność błyskawicznego podejmowania decyzji, gdyż w kluczowych momentach stajemy często przed wyborem: walczyć, czy może spróbować innego rozwiązania? Należy więc cały czas kontrolować sytuację i starać się panować nad nią. Utrudnią to z pewnością rzesze żywych trupów o kanibalistycznych zapędach, będących w dodatku chyba po generalnym przeglądzie.
Nauczyli się szybko biegać, włazić po schodach, pluć żółcią, wymiotować kwasem i przyjmować ołowiane pociski niewzruszeni niczym tarcze strzelnicze. Na szczęście dostatecznie duża dawka śrutu pozwoli na skuteczne „zerwanie więzi” z głodomorami. Pomoże w tym również nowa umiejętność uskoku. Wciśnięcie w odpowiednim momencie odpowiedniego klawisza funkcyjnego spowoduje wykonanie uniku przez naszą panienkę, choć zdarzy się jej także staranowanie oponenta barkiem. To ciekawa możliwość, pozwalająca uchować gardło w trudnych sytuacjach i ciasnych pomieszczeniach. Kolejną małą innowacją jest możliwość uzyskiwania amunicji poprzez mieszanie różnych rodzajów prochu strzelniczego i wykorzystanie specjalnego urządzenia, które Jill nosi ze sobą. Często zastanawiam się, gdzie ona to mieści w swym kostiumie z dekoltem, ale skoro jest miejsce na bazookę, to i na dodatkowy sprzęt też się pewnie znajdzie:).

Oprawa gry została wykonana z należytą precyzją i fachowością znanej już nam dobrze z poprzednich odsłon gry. Tym razem poprzeczka została podniesiona o kolejne kilka centymetrów. Niby niewiele, ale więcej wycisnąć z „szaraka” już nikt raczej nie zdoła. Jest po prostu bardzo ładnie. Krew leje się często i gęsto, w tle cały czas słychać jakieś świsty, pomruki i bulgoczącą ciecz płynącą z rozszarpywanych ciał poległych. Prócz zombiaków na młode i jędrne ciałko Jill czyha sporo innych kulinarnych dewiantów. Większość z nich mieliśmy okazję poznać przy okazji poprzednich części. Nie będę dziś sporządzał listy – po wykaz zapraszam do poprzednich tekstów, ponieważ praktycznie się nie zmieniła. Zwiedzimy za to odrobinę nowych lokacji: szpital, laboratoria, wieżę zegarową, wąskie uliczki miasteczka czy znany nam już dosyć dobrze z „dwójeczki” komisariat. Na monotonię z pewnością nie będzie czasu narzekać. Już Nemesis się o to postara.

Po ukończeniu przygody czeka nas bonusowy tryb Mercenary Game – tryb w którym prowadzimy wyścig z czasem i depczącymi nam po piętach zombiakami. Za każdy skuteczny (czyt.: dobijający) strzał otrzymujemy kilka cennych sekund. Można łączyć je również w combosy – a la Carmageddon – im więcej na raz tym większa gratyfikacja w postaci cennego czasu. Za wypełnienie misji otrzymamy fundusze, pozwalające na zakup dodatkowych przedmiotów czy upgrade’ów. Z ciekawszych należy wymienić gatling guna (yeah! – vulcan rulezz!) oraz nieskończony pakiet amunicji do wszystkich broni. Kolejne przedłużające rozgrywkę elementy to dodatkowe stroje dla naszej pani komandos, których ilość jest adekwatna do uzyskanej po przejściu gry oceny. Nie będzie więc łatwo zgłębić wszystkie sekrety nowego Residenta.
Jak pewnie już każdy z Was wywnioskował z przychylnego tonu tej recenzji, gra spodobała mi się niezmiernie. Do dziś pamiętam, jak skakałem do góry ze strachu, gdy do pokoju wpełzał ogromny wąż przy akompaniamencie wywołujących dreszcze dźwięków dobiegających z głośników. Tak było z RE1. RE2 to kolejne kilka przyjemnie spędzonych na szatkowaniu genetycznych eksperymentów godzin. Tym razem znów otrzymujemy jedną płytkę pełną nieliniowej akcji i krwawej przygody. RE3 jest tym, czym miał być – pierwszorzędnej jakości survival-horrorem, na tyle świeżym i dobrze wykonanym, by po raz kolejny przykuć do ekranu wszystkich miłośników tego typu rozrywki. Śpijcie dniami, grajcie nocą. Czas dokończyć dzieła. I nie dajcie biednej Jill zginąć!!!

Resident Evil: Nemesis
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles