Quake 2

Możliwość komentowania Quake 2 została wyłączona 0

Przełom roku 1997 i 1998 okazał się znaczącą datą dla komputerowych graczy. Pośród dziesiątek tytułów, wydanych w tym czasie znalazła się tylko jedna gra, której tytułu żaden szanujący się gracz nie ma prawa zapomnieć. Począwszy od 9 grudnia 1997 roku Q z podwójnym „ogonkiem” gracze oglądali wszędzie, a słowa „Quake Two” były na ustach wszystkich. Kontrowersyjny Quake, nieco źle przyjęty przez niektórych ze względu na rdzawe kolory :), kilka graficznych niedoróbek lub konkurencję ze strony wciąż jeszcze żywego Duke Nukem’a doczekał się godnego następcy. Tym razem mało kto potrafił mu cokolwiek zarzucić posługując się konstruktywną krytyką. Feeria barw szokowała wzrok. Uzależniająca wprost grywalność i podnosząca poziom adrenaliny akcja spowodowała, że growy świat oszalał. Firmy software’owe rzuciły się na engine Q2 jak sępy na padlinę. Zakupiony kod musiał być więc naprawdę niezły, co zresztą było widać na ekranach monitorów. Nie była to prawdę mówiąc rewolucja na miarę pierwszych „szatańskich dzieci” ID Software. Wydany parę tygodni przed gwiazdką 1993 roku Doom zapisał się w Wielkiej Księdze na zawsze i nie zanosi się na to, by coś mogło dać silniejszy blask niż ten, jakim on wtedy emanował. Nie ma mocnych. Właśnie dzięki temu, doczekał się on w czasach swej świetności (choć nie jestem pewien, czy można rzec, że czasy te minęły bezpowrotnie) konwersji na wszystkie możliwe platformy wliczając nawet SNES’a, co może się wydać niektórym całkowicie nieprawdopodobne (taka gra na takiej konsoli).
A jednak. Ludzie chcą grać w tytuły kultowe. Nic więc dziwnego, że w niedługim czasie po premierze w planach były już przeróżne konwersje drugiego Quake’a. I choć już Quake 3: Arena święci triumfy na DreamCast’cie, właściciele PSX’ów również mają możliwość w zagrania w grę z łysym drabem w roli głównej. A więc zatrzęśmy!

Zacznę z grubej rury. Wykonanie gry, w porównaniu do innych psx’owych shooterów FPP jest całkowicie, absolutnie fenomenalne! Zespół Hammerhead odpowiedzialny za stworzenie konwersji pokazał prawdziwy kunszt. Cała gra została zrobiona praktycznie całkowicie od początku (tak jak to było w przypadku Duke’a), muszę dodać, że ze świetnym skutkiem. Nie spodziewałem się nigdy ujrzeć na mojej szarej Sonce tak perfekcyjnie przeniesionego, płynnego i efektownego Quake 2. Piekne, kolorowe źródła światła, mnóstwo detali, widoczne co chwilę wielobarwne efekty lens-flary, ładnie odziani w tekstury wrogowie i industrialne wnętrza, które zachowały swój niepowtarzalny nastrój pierwowzoru. Cyberklimat towarzyszy nam na każdym kroku – zaczynając od broni, poprzez monstra o ciałach poprzeszywanych implantami, aż po futurystyczny design poziomów. Wszystko nabrało barw od czasu części pierwszej. Krew nie przypomina już brązowych plam, ale jest bardziej „soczysta” jeśli można to tak określić. Zupełnie tak, jakby ciała Stroggów wypełnione były wyłącznie tętniczą, pulsującą w szaleńczym tempie, krwią. Smugi pozostawiane poprzez pociski, wybuchy, eksplozje, tęczowe kolory i Ty pośród tego wszystkiego z plazmowym pistoletem w garści. Oprócz niego dostaniemy do dyspozycji trzy różne strzelby, dwa pistolety maszynowe (ten drugi trochę bardziej wymyślny), gatling guna (lub jeśli wolisz: vulcana, czyli znaną wszystkim „obrotówę”), wyrzutnię rakiet i granatów, oraz kolejny hołd złożony w stronę Doom’a czyli BFG-10K. Mnie się tu podoba! Poziomy dogrywają się w trakcie trwania misji, ale jest to moment bardzo krótki i nie przeszkadza w rozgrywce. Podobnie jest z zapisywaniem stanu gry – po dojściu do odpowiedniego miejsca konsola zada pytanie, a Ty możesz skorzystać z karty pamięci.

Muzyka potrafi zmieniać się kilkakrotnie w trakcie jednego etapu, które także nie są jednoznacznie podzielone, a raczej tworzą logiczny ciąg z bardzo cienką granicą między poszczególnymi strefami. Autorem soundtracku jest grupa Sonic Mayhem. Muzyka jest ostra i bardzo pasuje do atmosfery, jaką serwują nam autorzy, nieodparcie przypominając mi momentami dźwięk kultowej już piły łańcuchowej znanej wszystkim doskonale ze swojego debiutu w Doom’ie.

Również fani trybu multiplayer inwestując w Quake 2 nie zostaną na lodzie. Za pośrednictwem czterech joypadów i multi-tap’a można szybko zorganizować sobie deathmatch dla czterech graczy – na podzielonym ekranie. Poczwórny split-screen to całkowita nowość w PSX’owych shooterach fpp, co bez wątpienia przysparza jeszcze Quake’owi i tak już zasłużonej popularności. Należy przy tym dodać, że mimo podziału mocy procesora na generowanie obrazu dla czterech zależnych od siebie fragmentów levelu wszystko nadal prezentuje się wyśmienicie. Żadnych zacięć, czy znienawidzonego „pokazu slajdów”.
Po kilku długich miesiącach czekania i ustawicznym przekładaniu daty premiery większość z Was zapewne spodziewało się gniotu, jakich mało. Jakim zaskoczeniem musi być więc fakt, iż grę uważam za naprawdę wybitną, a jej autorów mogę bez krztyny przesady określić mianem czołówki twórców gier na PSX, jeśli chodzi o drzemiące w nich umiejętności, wszak widać, że potencjał mają ogromny. Czekam więc z niecierpliwością na kolejne perełki spod igły chłopaków z Hammerhead. Chyba nie tylko ja.

Quake 2
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles