Primal Rage

Możliwość komentowania Primal Rage została wyłączona 0

Mordobić na PC zawsze było jak na lekarstwo. W całym 1998 roku ukazały się ze trzy dobre bijatyki i może jeszcze parę słabszych, niewartych dłuższego spojrzenia. Czemu tak się dzieje, nie mam pojęcia. Przecież młodzi pecetowcy też kochają krew, przemoc i okrucieństwo, a także, podobnie jak ich bracia konsolowcy, mają wielu starszych, silniejszych „kolegów”, którym nie skuli by mordy w rzeczywistości, a na komputerze – z łatwością, a nawet – przyjemnością. Dlaczego nikt o nich nie myśli?
Młodzi pecetowcy muszą zadowalać się tą garstką gier, jaka ukazuje się na rynku. Co jednak, gdy „Mortal Kombat 4” już się przejadł, zaś „Bio Freaks” wywędrowało do znajomego i nie sposób go chwilowo odzyskać? Pozostaje zagrać w gry starsze, sprzed kilku lat, gry gorsze graficznie, dżwiękowo, bardziej toporne, ale dostarczające równie wiele satysfakcji, co dzisiejsze, wycyzelowane produkcje. Taką grą jest właśnie „Primal Rage”.
Gra przenosi nas w przyszłość. Nie będzie tam jednak robotów, maszyn śmierci i innych okropieństw, jakie znamy chociażby z „Rise of The Robots”. Świat uległ bowiem zagładzie. Nadaremno bohaterski Bruce Willis poświęcił swoje życie, nadaremno jego ekipa rozmieściła ładunki wybuchowe w samym sercu pędzącego ku ziemi meteorytu. Olbrzymi głaz wielkości Teksasu przywalił z impetem w naszą zieloną planetę przynosząc ze sobą prawdziwy Armageddon. W jednej chwili zniknął dorobek setek tysięcy lat panowania ludzi. Olbrzymie połacie lasów, potężne miasta i największe ludzkie skupiska przestały istnieć. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wyparowało blisko 99% populacji homo sapiens. Pozostała jedynie czerwona lawa wydzierająca się z krwawiących ran Ziemi, pozostał chłód Antarktydy, który wreszcie niczym nie zatrzymywany ruszył na podbój Oceanów. Pozostał pył przysnuwający Słońce, pozostały ludzkie niedobitki, pozbawione broni, cywilizacyjnych osiągnięć, ludy pierwotne, skarlałe, głupie. Powstały jednak nowe siły, okrutne siły zła, dinozaury uśpione przez miliony lat, głęboko ukryte w chłodnych kryjówkach. Dziś rozpocznie się ich żer, walka o przetrwanie, pojedynek na śmierć i życie o prawa do Planety, o prawa do żeru, o nas, ludzi. Nastały czasy wściekłości.
„Primal Rage” rzuca nas na ring. Nas – to znaczy dinozaury zbudzone przez niszczącą siłę z kosmosu. Do wyboru mamy 7 zwierzaków. Dwa spośród nich, potężny Chaos i dziki Blizzard, to postacie człekokształtne. Ich postura, ruchy i sposób walki jako żywo przypominają małpie walki znane chociażby z „Mortal Kombat”. Reszta „zawodników” to już czystej krwi dinozaury, potężne zwierzęta o silnych szponach, rwących kłach i niebezpiecznych, ruchliwych ogonach. Spośród nich wyróżnia się Vertigo, gad o kształtach diplodoka, zaopatrzony w wijący się ogon i długą, cienką szyję zwieńczoną maleńką główką. Ciekawie prezentuje się też Armadon, niezwykle bogato umięśniony zwierz z ostrym rogiem wieńczącym jego ryj. Sauron, Talon i Diablo (!) to rasowe dinozaury znane z podręczników historii Ziemi – raptory i tyranozaury to ich bliscy bracia. Który z nich zapanuje nad naszą planetą, zależy tylko od Ciebie.
Walka odbywa się na kilku specjalnie przygotowanych, dwuwymiarowych (jak zresztą cała gra) arenach. Odwiedzimy więc Arktykę, dżunglę porośniętą tropikalnym lasem, zielone okolice Stonhedge (spójrzcie na niebo – cały czas płonie!) , a także zalewane przez lawę wulkaniczne wysepki i rozsypujące się ruiny greckich świątyń. Każde starcie obfituje w krwawe zwarcia, jucha pryska na lewo i prawo, bywa, że gady rycząc taplają się w potężnych kałużach krwi. Tą przemoc można „na szczęście” wyłączyć – jak komuś nie odpowiada widok krwi, a także wojenne okrzyki i charczenie dogorywających zwłok, to nie ma sprawy – dość topornie przygotowane menu pozwoli (po przebrnięciu przez tonę żle podanych opcji) dotrzeć do wyłącznika.
W grze zastosowano oczywiście wszelkiej maści combosy, specjale i fatality. Dinozaury gryzą, drapią, skaczą przez pół ekranu, niektóre potrafią się teleportować, zamrażać przeciwnika, niszczyć wroga kulami ognia czy nawet stosować hipnozę. Każdy z gadów opanował przynajmniej dziesięć specjalnych ciosów, wykonuje się je dość prosto. Nie ma stresu, że „zrobiłem wszystko dobrze i znowu nic!”. Warto jednak zaopatrzyć się w dobrą klawiaturę, która to nie blokuje się po naciśnięciu większej ilości klawiszy.
Zwierzaki opisane są przy pomocy dwóch parametrów – energii życiowej (wiadomo, spadnie do zera, to pikawa stawa i mamy trupa) i energii psychicznej. Ta druga rzadko występuje w grach, Time Warner jako jeden z pierwszych wprowadził ją na ekrany naszych monitorów właśnie w „Primal Rage”. Spada ona wraz z każdym nieprzemyślanym przez gracza ruchem, gdy przekroczy skalę, gad szaleje i na chwilę traci kontrolę nad swym własnym ciałem – doskonała okazja, by wkopać mu jakiegoś specjala.
Grafika na dzień dzisiejszy jest raczej porażką, jednak gdy gra powstawała, w 1995 roku, uznana była za sporą ciekawostkę, a to za sprawą plastelinowego wyglądu gadów. Nie jest to digitalizacja, a poklatkowa animacja. Same intro przynosi zawód – jest nudne i przede wszystkim za szybkie na dzisiejszych komputerach. Ale nie kupuje się przecież gry dla intra… Jeśli więc ktoś nie musi mieć trójwymiaru i superdokładnych postaci, a także imponującego intra, powinien być zadowolony.
Dżwięk jest również niezły, choć sąsiedzi mogą dostać szału, gdy zbyt głośno podkręcimy kolumny. Ryki zwierząt są bowiem niezbyt przyjemne, jeśli nie patrzy się na ekran.
Ciekawostką jest fakt, iż na CD-ku znajdują się trzy wersje gry. Każda z nich przeznaczona jest dla komputerów o innej wielkości pamięci (4 MB, 8 MB, 16 MB). Dziś to może brzmieć śmiesznie, ale kiedyś 16 MB RAM to było coś.
Jak więc ocenić „Primal Rage”? Myślę, że dla miłośników staroci gra stanowi nie lada atrakcję. Dzisiejszy gracz, zwłaszcza miłośnik lania się po gębie, może się zaciekawić fruwającą po okolicy krwią, no i możliwością skopania znajomym tyłka (na jednym kompie). Reszcie radzę grę omijać.

Primal Rage
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles