Point Blank 3

Możliwość komentowania Point Blank 3 została wyłączona 1

Ostatnimi czasy raczej nie było okazji by pójść do wesołego miasteczka. Praca, rodzina, nauka. Takie jest życie – niestety:(. Nie ma zbyt wiele czasu na przyjemności i beztroskie obijanie się. A przecież tak przyjemnie byłoby wybrać się wesołą gromadką na taką małą wycieczkę, pozderzać się samochodzikami, pokręcić na diabelskim młynie, zahaftować koleżance nową bluzkę na kolejce górskiej by na koniec postrzelać sobie sfingowanymi pistoletami na strzelnicy do kwiatków i puszek wygrywając przy okazji kilka niesamowicie tandetnych nagród. Pomarzyć dobra rzecz.
W chwilach przerwy od nieznośnych obowiązków na szybki wypad do najbliższego parku rozrywki raczej mało kto może liczyć. Na szczęście półgodzinny przerywnik w zupełności wystarczy na uruchomienie ulubionej konsoli. Lekcję haftowania jednak będziemy musieli odłożyć na później i skupić się na strzelaniu. Niestety, również na nagrody raczej nie ma co się zbytnio nastawiać, gdyż jedyną dostępną może być własna satysfakcja i chwila relaksu, oraz świadomość, iż za kolejne strzały nie płacimy zupełnie nic (no, może niewiele, ale w końcu Sonka zbyt wiele prądu nie zużywa;).
Kolejna, bo trzecia już, część gry Point Blank zbyt wiele się nie zmieniła od ostatniego spotkania. Nadal można poczuć się jak na darmowej strzelnicy w wesołym miasteczku. Jako że gra wyszła spod igły Namco, bez problemu obsługuje pistolet do PlayStation ich własnej produkcji, czyli Gun – Con`a, co w dużym stopniu uprzyjemnia zabawę. Oczywiście, nie musicie już klikać „wstecz” – joypadem też da się grać, a obsługa analogowej gałki Dual Shocka jest kolejnym plusem, jeśli chodzi o sterowanie. Stale aktywna i czekająca na wykorzystanie możliwość gry we dwoje także pokazuje, iż w przygotowanie gry włożono nieco twórczej inwencji i pomysłowości.
Po skonfigurowaniu wybranego kontrolera (możemy zmienić w opcjach szybkość przesuwania się kursora i opóźnienie strzału) możemy wreszcie zacząć rozgrywkę. Do wyboru znajdziemy w głównym menu kilka trybów. Arcade, jak to zwykle bywa, pozwoli nam na zabawę na kilku kolejnych ścieżkach, odznaczających się różnym poziomem trudności, zawierających w sobie po kilkanaście różnych etapów, gdzie dzieje się naprawdę wiele. Aż dziw bierze, na ile sposobów można wykorzystać patent, jakim jest konsolowa strzelnica! Przeróżnych pomysłów jest w grze multum. Począwszy od nieskomplikowanych zadań, gdzie trzeba wykazać się jedynie refleksem, takich jak szybka walka z obcymi, strzelanie do baloników czy nawiedzony dom, gdzie duchy wyłaniają się zewsząd, co chwilę się dematerializując, poprzez etapy zmuszające do chwili zastanowienia – na górze wyświetlana jest głowa zwierzęcia i trzeba dobrać do niej szybko odpowiednie ciało (podobnie wygląda sprawa z chińskimi wazami, wachlarzami i roślinkami). Inne sprawdzają zdolność koncentracji (zabicie ninji jednym strzałem), jeszcze inne sprawdzają czy aby gracz nie jest daltonistą (obracająca się tarcza zawiera tarcze w dwóch różnych kolorach, a celem jest strzelanie tylko do swoich). Na wszystko mamy ograniczony limit czasu, który wymusza na nas celność i skuteczność. Jest on na tyle umiejętnie dobrany, by nie zabrakło czasu i nie pozwolił graczowi się nudzić. Na trudniejszych planszach czasami jest go zdecydowanie zbyt mało. Wtedy pomaga tylko solidny trening i wielokrotne podejścia.
Kolejnym bardzo miłym trybem jest Endurance, który testuje naszą ogólną skuteczność. Gramy, dopóki nie damy plamy. Na początku może wydawać się miłym treningiem, ale miejscami jest naprawdę wymagający i wymagający skupienia. Polecam.
Dalsze dwa tryby rozgrywki, nastawione przede wszystkim na zabawę z przyjaciółmi, to oczywiście Versus oraz (jak sama nazwa wskazuje) Party. Zasad pierwszego chyba nie muszę tłumaczyć, za to wypada parę słów powiedzieć o drugim. Na początku należy dokonać wyboru swojej postaci. Jest tu sporo typowo japońskich dziwolągów, takich jak te widoczne na screenach. Zero normalności. Następnie każdy z graczy staje przed kilkoma próbami celności, sprytu i zręczności, a podsumowane wyniki decydują o tym, kto przechodzi dalej. Miłe i proste, a bardzo wciągające. Na plus należy zaliczyć również fakt, iż (podobnie jak w grze Worms) można grać tylko jednym kontrolerem (gunem lub padem) przechodzącym z rąk do rąk. Ostatnim ważnym trybem jest Training. Tu również mamy możliwość postrzelania do ruchomych celów testujących nasze umiejętności. Misji treningowych jest dużo i każda różni się sporo od pozostałych.
Zasady zabawy są naprawdę banalne – najedź kursorem na odpowiedni cel i naciśnij spust – ot i cała filozofia. Dla tych jednak, którzy chcą mieć wszystko jasne i klarowne, przed każdym etapem stworzono mały tutorial, czyli dokładnie wytłumaczono zasady dotyczące nadchodzącej planszy. Mamy tu podaną ilość celów do zestrzelenia potrzebną do zwycięstwa, czas przeznaczony na to zadanie i dokładne instrukcje co do tego, jak postępować.
Cała gra aż kipi od świeżych pomysłów. Wszystko jest zaprojektowane tak, by można było poczuć się jak w wesołym miasteczku – i to bardzo japońskim. Grafika, mimo że momentami niezbyt ładna, trzyma doskonale kreowany od początku arcade`owy klimat. Jest naprawdę zabawnie, momentami trochę kiczowato (ale wygląda to na celowy zabieg autorów). Dźwięki towarzyszące strzelaniu oraz podkłady muzyczne do poszczególnych etapów są dopracowane i również doskonale pasują do stylu gry. Jedyne co było dla mnie denerwujące to krótki temat muzyczny uruchamiający się zawsze podczas podsumowania wyników. Za każdym razem klepiąc w przyciski starałem się usilnie go wyłączyć! To na szczęście odosobniony wyjątek, a pozostałe aspekty gry są naprawdę bardzo dobre. Z czystym sumieniem mogę zarekomendować Point Blank 3 i to nie tylko jako wspomniany chwilowy przerywnik w pracy, ale także jako świetną zabawę na długie godziny, co potwierdzam wystawiając poniższą ocenę.

Point Blank 3
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles