Parappa The Rapper

Możliwość komentowania Parappa The Rapper została wyłączona 9

Tytuł tyleż dziwny co tajemniczy. Nie będę tutaj wywlekał dokładnej etymologii słowa „raper” (rape – [ang] gwałt), aczkolwiek uważam, iż podtytuł „The hip – hop hero” w zupełności by wystarczył. Ale zapewne chodziło o dobranie odpowiednich wyrazów do nazwy tego produktu, co jak widać zostało przez twórców osiągnięte.
Głównym bohaterem tej gry jest tytułowy Parappa, niewysoki, człekokształtny osobnik z głową pieska rodem z najbardziej szalonej kreskówki wiecznie noszący czerwoną, zimową czapkę z wizerunkiem żabki (obecnie identyczną czapkę można nabyć w wielu sklepach dla fanów gier, również sklepach internetowych). Właściwie nie tylko on wygląda jakby wyciąć go z kadru jakiegoś animowanego filmu. Wszystkie zwierzaki (i inne warzywno – roślinne sałatki:)) są zupełnie płaskie i kolorowe co stwarza iście kreskówkową scenerię. Lepiej jednak – zerknijcie na screeny – zrozumiecie o co chodzi bez zbędnego tłumaczenia. Nasi bohaterowie zarówno podczas renderowanych przerywników, jak i podczas właściwej gry nie zmieniają swojego image`u. Poruszają się po ładnych, trójwymiarowych wnętrzach, których kolorystyka najbliższa jest według mnie filmom z serii South Park. Podobnie też można określić resztę – „papierowe wycinanki” (tyle, że ruszające się o niebo płynniej niż we wspomnianym SP) potrafią nieźle rozbawić swoją prezencją.
Skoro kwestię grafiki mamy już za sobą pozostaje przejść do sedna sprawy czyli esencji tej gry – muzyki. PTR jest grą muzyczną w pełnym tego słowa znaczeniu. Tutaj nie układamy kompozycji tanecznych i nie łączymy kawałków utworów w jeden, jak w Spice Girls. Nie jest to również muzyczny program a la Music (którego najnowsza wersją jest obecnie chyba Music 2000). Jest to pierwsza gra, w której od poczynań gracza będzie zależało to, jak brzmi w danej chwili śpiewana przez bohaterów gry piosenka. A tych jest kilka. Sześć całkowicie odmiennych plansz (+ bonusowy poziom), na każdej inny klimat, inny rytm, inne słowa, inne ruchy. A to, czy kolejne utwory będą jednym wielkim bełkotem, czy idealnie rapowanymi kawałkami, które fani hip – hopu mogą nucić pod nosem przez długie miesiące, zależeć będzie od Twojego refleksu, sprawności manualnej i wyczucia rytmu. Przygoda naszego „Hip – hop hero” wiedzie przez wiele zabawnych perypetii, które zmuszają Parappę do nieustannych prób sprawdzenia jego zdolności wokalnych. Opiszę pokrótce kilka z nich, bo chyba opis fabuły tej gry nie odbierze przyjemności czerpanej z zabawy nią, tak jak to jest z grami przygodowymi czy RPG… Na początku mamy wątpliwą przyjemność poznania głównego antagonisty Parappy, który to nieświadomie zmusza go do zapisania się na kurs karate. Kurs ten, prowadzony pod okiem mistrza Chop Chop, posiadacza ogromnej cebuli w miejscu gdzie zwykle wyrasta głowa:). I tu zaczyna się nasza nauka w rytm  rapu – do grania używamy 6 przycisków (4 standardowe + L i R) – za ich pomocą bez problemu możemy powtarzać zadawane nam przez nauczyciela coraz to trudniejsze kombinacje. Wciśnięciu każdego przycisku powoduje wypowiedzenie przez naszego małego rapera odpowiednich słów oraz wykonanie danego ruchu, bądź gestu. Analogicznie jest na innych etapach. Na górze ekranu widzimy cały czas pasek, pokazujący nam, kiedy należy nacisnąć który przycisk. Kombinacja, którą wykonał przed chwilą nauczyciel pozostaje na nim i po paru sekundach przychodzi nasza kolej by zaśpiewać w rytm naszego mentora. Czasami wystarczy zwyczajnie klepnąć klawisz w odpowiedniej chwili, innym razem zastosowanie bardziej śmiałej, bądź trochę innej kombinacji przyniesie oczekiwany efekt. Gdy zarapowanie zadanych linijek dwukrotnie nam się nie powiedzie, w tle daje się słyszeć odgłos przypominający znudzoną żabę:))))) (or something), zależnie od etapu: mistrz pokłada się ze znudzenia na macie, szyld z hukiem spada na ziemię, widownia powoli się rozchodzi, a nasze notowanie na czterostopniowej skali spada o jedno oczko. Kolejne stopnie to Cool, Good, Bad i Awful, przy czym jedynie bad upoważnia do przejścia danej lekcji na obecnym etapie, good – do ukończenia całego etapu, a cool można osiągnąć dopiero po jednokrotnym ukończeniu gry – ocena ta jest kluczem do dodatkowej, ukrytej planszy, gdzie piosenkę śpiewać musisz wedle własnego uznania, bez pomocy instruktora. Rozpisałem się. Kolejnym etapem w Twojej wirtualnej karierze jest zrobienie prawa jazdy, by zaimponować przyjaciołom, a przede wszystkim – ślicznej stokrotce Sunny Funny – ona to  bowiem jest wybranką serca Parappy i motorem większości wydarzeń. Otyła Pani Łoś- instruktorka Mooselini w mig nauczy Cię rapować prowadząc samochód. Tak jak poprzednio: „…music is the key!!!”. Odpowiednie wyczucie i dobra znajomość PSX`owego joypada pozwoli zapanować nad sytuacją. Dopiero co zdobyte prawko szybko owocuje niezbyt miłą kraksą i całkowitym zdezelowaniem samochodu ojca Parappy. Pieniądze na nowy wóz zdobędziemy wspomagając swoim rapem bazarowego sprzedawcę – sympatycznego rastafarianina, Księcia Połykacza Pcheł, przedstawiciela płazów, no… (żeby nie było niedomówień:)) żabę:). Jest po prostu najlepszy. Pozwoliły mi się o tym przekonać tygodnie nucenia jego kawałków. Ciebie też to zapewne czeka. Do łatwiejszego ich zapamiętania przyczyniły się napisy, które można włączyć w kilku językach (nie liczcie oczywiście na polski, ofkoz:((. Ścieżka dźwiękowa jest za to tylko jedna – na szczęście angielska. Kolejnym wyzwaniem będzie upieczenie urodzinowego tortu dla Sunny, w czym pomoże nam gdaczący kurczak Cip Cip:) o poirytowanym tonie głosu. Gdy już sprostamy i kulinarnym potyczkom z ciastem, czeka nas nie mniej interesująca walka na rymy o to, kto pierwszy dotrze do… szaletu. Nie polecam czegoś takiego w rzeczywistości (dlaczego? Spójrz na minę Parappy, gdy przegra na tym poziomie:))))). I wreszcie finał – MC King Kong Mushi (Geez! Kto wymyślał imiona?!) śpiewając wraz z Tobą na wielkim koncercie, pomoże udowodnić na oczach Sunny i widowni złożonej z najróżniejszej menażerii, że także Parappa jest prawdziwym freestylerem!
Gra jest wciągająca, a zarazem miejscami dość denerwująca (oczywiście na Normal, bo Easy to zabawa, w dodatku tylko na pierwszych trzech poziomach). Zdarzyło się raz, iż za jej przyczyną musiałem nabyć nowy joypad, gdyż nie wytrzymał któregoś z rzędu trzepnięcia o podłogę podczas imprezy:). Mimo tego gra jest bardzo dobra. Na początku możemy mieć małe trudności, ale po kilku próbach wpadamy w rytm. Gra nie jest długa i dość łatwo jest ją przejść, co jest według mnie jedyną jej wadą. Wprawiony gracz, przejdzie grę w kilkadziesiąt minut. Początkującemu zajmie to kilka dni. To niewiele, ale sam dobrze wiem, że po kilku tygodniach znów chce się do niej wracać i wracać, choćby po to by obejrzeć swoje wyczyny zapisane na karcie pamięci, lub znów usłyszeć wylewający się z ust żaby potok słów. Inaczej bym o niej nie pisał. Uznałem, że zasługuje na poświęcenie jej uwagi, bardziej niż większość innych tytułów. Poza tym praktycznie się nie zestarzała, bo co się może tutaj zestarzeć? Świetne utwory i oryginalny pomysł? I nawet mimo dość długiego obcowania z sequelem tego tytułu noszącym nazwę Um Jammer Lammy nadal uważam grę Parappa The Rapper za bardziej godną polecenia. I polecam ją naprawdę każdemu.

Parappa The Rapper
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles