Kengo: Master of Bushido

Możliwość komentowania Kengo: Master of Bushido została wyłączona 3

Jakiś czas temu zespół Lightweight Software spłodził bardzo nietypową nawalankę o nazwie Bushido Blade. Tytuł ten charakteryzował się niespotykanie realnym odwzorowaniem walki. Nie było żadnych pasków energii czy ciosów specjalnych. Wszystkie ruchy były jak najbardziej naturalne – jedno poprawnie wymierzone cięcie kończyło pojedynek. W niedługim czasie ukazała się druga część, a teraz przyszedł czas na jej nieoficjalną kontynuację na PlayStation 2.
Przyznam się, że swego czasu byłem mocno zainteresowany tą pozycją. Wszak możliwości PS2 są o wiele większe, jednak nie wszyscy potrafią je wykorzystać. Ale zacznijmy od początku. W przeciwieństwie do swych poprzedniczek, w Kengo uświadczymy paski energii. Efektem tego jest całkowite zniszczenie klimatu jakim mogły się poszczycić obydwie części Bushido Blade. To, co było jednym z najciekawszych elementów, zostało zamienione w bezmyślną jatkę. Tam wszystko toczyło się wedle zasad kodeksu Bushido, a tu mamy najzwyklejszą nawalankę. Teraz nawet najsilniejszy atak jedynie muśnie przeciwnika. Co ciekawsze nowa wersja została ogromnie zubożona w stosunku do swych poprzedniczek. Nie mamy już możliwości wyboru broni, kolejne ataki nie wyrządzają żadnej szkody, poza ubytkiem energii z paska u góry ekranu. Grając w BB jedno celne cięcie w nogę czy ramię sprawiało że oponent nie mógł korzystać z rannej kończyny, a tu? Nic z tych rzeczy. W zamian otrzymaliśmy ataki specjalne rodem z pozycji Namco. Otóż na dole ekranu jest mały pasek, gdy zostanie zapełniony, mamy kilka sekund na wykonanie specjalnego ataku, który powinien definitywnie zakończyć walkę. Wygląda to co najmniej żałośnie.
Inna sprawa to zbyt uproszczony system walki, który składa się z zaledwie kilku przycisków, z czego tylko jeden odpowiada za atak. Pozostałe to odpowiednio blok, unik oraz zmiana stylu. Prócz tego mamy możliwość poruszania się po całej arenie. A skoro jesteśmy przy arenach, to trzeba zaznaczyć, że są one strasznie puste. Zdecydowana większość z nich to wnętrza sali treningowej, dojo, czy też dziedziniec. Nędza.
Wykonanie nie powala. Wszystko wygląda przyzwoicie, ale nic więcej. Razi brak anty-aliasingu, a animacja odrzuca swoją nienaturalnością. Zawodnicy poruszają się strasznie sztywno, jak by dopiero co nauczyli się chodzić.
Całość ratuje nienajgorszy tryb dla jedno gracza, gdzie przyjdzie nam wyszkolić jednego z 23 zawodników od przysłowiowego zera. Na samym początku możemy walczyć używając jedynie drewnianych mieczy (bokenów), na szczęście po odpowiednim treningu będziemy mogli używać prawdziwych mieczy. W skład treningu wchodzą liczne zadania, jak oddychanie pod wodospadem czy też ścinanie drzew przy pomocy katany. Jest jeszcze walka z cieniem przy ścianie ognia ze świec.
Jednak ciągle mamy przed sobą główny problem, czyli samą walkę, która jest, delikatnie mówiąc, nieciekawa. Poszczególne pojedynki nie wzbudzają szczególnych emocji.
Z początku sądziłem, że tylko ja mam taki negatywny stosunek do tego tytułu, więc poprosiłem o opinię znajomych. Oni także nie wyrażali się o Kengo zbyt pochlebnie. Prawda jest taka, że pierwszy Bushido Blade mimo nienajlepszej grafiki oferuje nam o wiele większą dawkę grywalności niż Kengo. Widać, że autorzy z Lightweight próbowali stworzyć coś nowego, jednak im nie wyszło. Nie tędy droga chłopaki – Kengo jest jedną z najgorszych gier na PlayStation 2…

Kengo: Master of Bushido
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles