Frogger

Możliwość komentowania Frogger została wyłączona 6

Jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie dostarcza mi konsola Gameboy Color, są odżywające wspomnienia. Raz po raz przypominam sobie czasy, gdy jako jedenastoletni smarkacz siadywałem przed telewizorem marki Wenus, chwytałem joystick MATT do łapy i zagrywałem się aż do bólu głowy. Dzielne Atari z magnetofonem było jednym z mych najlepszych przyjaciół z dzieciństwa.

URATOWANI!!! BOCIAN, PATRZ!!!

     „Frogger” jakoś nigdy nie przypadł mi do gustu. Przez długie miesiące była to ulubiona gra mojej siostry, lecz ja nie cierpiałem słodkich aż do przesady praplatformówek, które cechowały się cukierkowatą grafiką, świetną oprawą dźwiękową oraz zadaniami o czysto zręcznościowym charakterze. W produkcie Konami mała, zielona żaba musiała przedostać się przez ulicę pełną samochodów i unikając węża pełzającego po trawie wskoczyć na płynące po bystrej rzece kłody. Z kłody na kłodę, z skorupy żółwia na cielsko krokodyla – chyc, chyc, żaba skakała, by ostatecznie wylądować w ciepłej norce na drugim brzegu. Zabawa niezła, ale szalenie „babska”. Przyzwoity mężczyzna, a jednocześnie komandos ze stażem w „Rambo 3”, „Who dares Wins 2” oraz „Green Beret” miałby romansować z maleńką żabą? To nie mogło zagrać! Dlatego też tępiłem „Froggera” jak tylko mogłem najmocniej.
Teraz jest już inaczej. Wydana cztery lata temu konwersja gry na konsolę Gameboy Color nie tylko mnie rozbawiła, ale i wciągnęła na dobrych kilka godzin. Co więcej, poczułem się jak we własnym, doskonale znanym domu! A wszystko dlatego, że zasady rządzące życiem żaby właściwie się nie zmieniły. Sympatyczny płaz nadal musi przedostać się na drugą stronę rzeki, przeskoczywszy wcześniej przez zapełnioną pędzącymi samochodami jezdnie. Po wodzie ciągle jeszcze pływają żółwie (niektóre z nich lubią od czasu do czasu zanurkować) i potężne kłody, w norkach pojawia się krokodyl, zaś co jakiś czas można natknąć się na płynącą rzeką nieśmiałą żabkę, którą wypada uratować. Skakania jest naprawdę sporo, zaś uciekanie spod kół samochodów oraz unikanie wody (bo nasz kumak niestety nawet żabki nie opanował, nie wspominając o delfinie czy motylku) potrafi wywołać niezgorsze emocje. Całość jednak limituje czas – trzeba się więc spieszyć i liczyć, że zręczne palce nie zawiodą.

ZABYTEK JESZCZE BARDZIEJ ZABYTKOWY

     Liczący sobie równo 20 lat „Frogger” (pierwsza wersja powstała w Konami w 1981 roku!) byłby naprawdę świetną grą, gdyby cechowała go lepsza oprawa graficzna. Niestety programiści Morning Star Multimedia nie postarali się. Ich dzieło wygląda po prostu gorzej niż oryginał. Żaba jest mała i pająkowata, samochody kanciaste, zaś animacja marna. Nie takie możliwości daje nam Gameboy Color! Poza tym na rynku pojawiła się już druga część gry, która uzyskała w prasie nieco wyższe noty. Jeżeli więc będziecie planowali zakup żaby, zastanówcie się raczej nad „Froggerem 2”. „Frogger” jest dobry, posiada nawet klasyczną już muzyczkę w intro, lecz niestety do gier świetnych nie zaliczyłbym go.

Frogger
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles