Fighting Force 2

Możliwość komentowania Fighting Force 2 została wyłączona 0

Korporacja Knackamiche (lub, jak kto woli Nakamichi) wbrew międzynarodowym zakazom klonowania, zaczęła ponownie prowadzić badania mające na celu stworzenie ludzkiego klona. Poprzez skupowanie części i materiałów oraz angażowanie naukowców z niewielkich firm Nakamichi otworzyło sobie drogę do pozytywnego zakończenia eksperymentów.
I teraz, kiedy właśnie na świat ma wyjść najniebezpieczniejszy wynalazek, jaki stworzył człowiek do akcji musi wkroczyć najlepszy spośród agentów, którego przeznaczeniem będzie infiltracja obiektów korporacji, zdobycie wszelkich możliwych danych (w celu destrukcji oczywiście) oraz wyeliminowanie kluczowych postaci prowadzących badania.
Takie oto dyrektywy stoję przed Hawk’em Manson’em, jedynym ocalałym członkiem brygady „demolka” z pierwszej części gry.
Tym razem nasz bohater staje do walki w zupełnie nowym otoczeniu, bazującym na zupełnie nowym engine 3D. Do prowadzenia „konsultacji” z tym właśnie nowym otoczeniem zostało przydzielone mu ponad 20 typów broni. Od noża, granatów, pistoletów, poprzez karabiny maszynowe, wyrzutnie rakiet, siekiery, młoty, do miotaczy ognia czy metalowe rury.
Trzeba również nadmienić, iż Hawk prowadzi konsultacje z grupą około 50 różnych klientów, którzy naprzykrzają się w dla nich najlepiej odpowiednim środowisku (a są w tym celu dość dobrze przeszkoleni).
Oprócz ekwipunku podręcznego, a także tego zdobycznego Manson posiada również swoje cztery prywatne środki perswazji. W kolejności są to: prawa ręka, lewa ręka, prawa noga z prawym butem oraz lewa noga z lewym butem. Być może nie brzmi to mocno wiarygodnie w porównaniu do karabinów, siekier itp., ale proszę mi uwierzyć na słowo, iż te cztery środki czynią mocne spustoszenie w jamach ustnych przeciwników (tym bardziej, kiedy grający zapozna się z kombinacjami przyciskowymi w celu wyuczenia się serii kopnięć i walnięć).
Przy przemieszczaniu się po fabrykach, halach, tunelach, piramidach czy innych miejscach, w których rozgrywa się akcja, dodatkowym i bardzo widowiskowym elementem jest możliwość zdemolowania wszystkiego, co Hawk ma w zasięgu ręki lub nogi, albo kul karabinu. W Fighting Force 2 po prostu można zdemolować wszystko zaczynając na komputerach czy krzesłach, a kończąc na szafach czy monitorach. Szczególnie ładnie przedstawia się demontaż ksera, które kopane wypluwa z siebie kartki papieru do momentu aż pójdzie z dymem. Lub demontaż dystrybutora puszek, który naparzany „rzyga” puszkami, których zawartość przed podziurawieniem można wypić. Całość tej destrukcji okraszona jest bardzo dobrą grafiką, co sprawia, że naprawdę miło się biega w zaprojektowanych wnętrzach. Engine 3D również spisuje się bardzo dobrze. Czasem tylko, kiedy pomieszczenie nie jest za duże i zmienia się ujęcie kamery odbieramy trochę wizualnych podskoków graficznych.
Odgłosy w FF2 również nie są złe i odpowiadają realistycznemu demontażowi.
Ogólnie mówiąc wszystko jest na miejscu. Jednak nie ogólnie mówiąc to znajdzie się parę mankamentów. Główny z nich to tak naprawdę grywalność a raczej jej brak, który czyni tę grę monotonną. Po zwandalizowaniu kilkudziesięciu komputerów, szafek czy monitorów lub krzeseł (po kopnięciu krzesło wybucha – jak dla mnie lekki idiotyzm) dalsze bieganie staje się trochę nudnawe. Dodatkowo gra nie jest za trudna (czasem tylko przytrafi się głupota w postaci przeciwnika strzelającego nie wiadomo skąd). Po za tym istnieje jeszcze jeden mankament. Wytyczne. W czasie gry masz do wykonania jakieś tam zadania. Użycie tutaj słowa jakieś tam jest dokładnie odzwierciedleniem tego, co mam na myśli pisząc o mankamencie. Faktem jest, że w tej grze po prostu idzie się przed siebie i morduje lub niszczy nie zwracając uwagi zupełnie na wytyczne. Cele sobie, a bieganie sobie.
Na koniec jedno stwierdzenie. Szkoda, że nie ma możliwości chodzenia i trzaskania po ryjach we dwójkę.

Fighting Force 2
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles