Extermination

Możliwość komentowania Extermination została wyłączona 4

Przedłużający się od kilku miesięcy brak jakichkolwiek wiadomości z bazy rządowej na Antarktyce, z końcem grudnia 2005 roku prowadzi do przywołania specjalnych środków wyjaśniających. W ten sposób do akcji wkracza jednostka rozpoznawcza sił specjalnych Marines. Grupa wyszkolonych komandosów zostaje wysłana w sam środek lodowej wyspy. Ich cele są jasne i proste. Wyjaśnić przyczynę utraty stałego kontaktu z bazą. Po drugie jeśli nastąpił jakikolwiek problem, odnaleźć i ewakuować każdego z żyjących członków bazy.
Dwudziestego czwartego grudnia z jednej z amerykańskich baz wojskowych na pomoc wylatuje oddział Marines. Jednakże kiedy samolot zbliża się do Fort Stewart (tajna baza) potężny wybuch rozrywa kadłub. W tej samej chwili głównodowodzący wydaje rozkaz natychmiastowego desantu i w ten oto sposób rozpoczyna się twoja misja. Jako Dennis Riley (jednostka rozpoznawcza) lądujesz na zaśnieżonym masywie. Tu udaje ci się szybko nawiązać kontakt z jednym z oddziałowych komandosów i dzięki jego pomocy dostajesz się do środka bazy. Po krótkich poszukiwaniach w zdemolowanych wnętrzach okazuje się, że w bazie rozprzestrzenił się nieznany wirus, który infekując żywe organizmy zmienia je w zombo podobne kreatury. Przykładem jednej z nich staje się twój kumpel. Zobaczywszy na swoje oczy cały bajzel postanawiasz jednak zostać i zejść na niższe poziomy bazy w celu odnalezienia tych, którym być może udało się przeżyć do tej pory. Itd. Itd…
Tak prezentuje się „scenario” gry, która jeszcze przed pojawianiem się na rynku reklamowana była jako ta, która zakasuje Resident Evil. Ooops. Rzeczywistość okazała się jednak nie bardzo do przeskoczenia. Fakt jest prosty, jedyne co Extermination może tak naprawdę zakasować to Tekken, w którym Pikachu będzie obijał dziób Kaczorowi Donaldowi.
Twórcom Extermination trzeba przyznać, że naprawdę, to nie ulega wątpliwości, do wykonania gry przyłożyli się z sercem. Graficznie i dźwiękowo ten tytuł stoi na dość dobrej pozycji. Jego scenariusz choć może dość standardowy, tez aż tak nie kuleje. Jednak jeżeli wszystkie te rzeczy zostawimy z boku okaże się, że Extermination jest zwyczajnie namiastką horroru jakim jest Resident. W dodatku jest ono połączeniem namiastki Residenta z Fighting Force (z wyłączeniem kopania oczywiście).
Jej podstawowym mankamentem jest najzwyczajniej na świecie brak tego czegoś co czyni, że połączone ze sobą dobra muzyka i dobra grafika budzą do życia dobrą gierę.
Oczywiście niech nikt bynajmniej nie traktuje tych słów jako „ostatniego gwoździa do trumny”. Choć prawdą jest, że nowy produkt DeepSpace budzi pewne zastrzeżenia, to również prawdą jest, iż każdego fana gatunku tego typu gier z pewnością przyciągnie i wypełni mu kolejne kilkadziesiąt godzin życia. Extermination innymi słowy jest solidna grą, ale niestety z występującym poczuciem jakichś braków. Trudno tu nawet mówić o nich szerzej, bo jest to związane raczej z samą rozgrywką, w której co jakiś czas człowiek wyrzucony zostaje z ciągu akcji i z premedytacją zostaje mu oznajmione, iż cały czas znajdował się tylko naprzeciw telewizora. Ale to być może jest mocno subiektywne odczucie i nie będzie miało miejsca w wypadku innych użytkowników.
Jeśli zaś idzie o jakieś dokładne minusy, które pojawiają się w grze to tak naprawdę wyliczyć można bodajże cztery podstawowe.
Jako pierwszy z nich jawi się już w samych początkach rozgrywki kwestia kontroli nad naszym specjalistą. Okazuje się bowiem, iż chociaż prawdą jest, że operowanie ruchowe komandosa jest pomyślane w porządku (na pierwszy rzut oka) i daje się podporządkować w ciągu paru minut, to zarazem okazuje się, iż przebieganie po rurze na pewnych wysokościach staje się mocno upierdliwe, a przeskakiwanie nad przepaścią wręcz bzdurne. Człowiek do końca nie jest pewien czy szanowny rozpędzony komandos poderwie dupę do góry i podskoczy, czy też przy przepaści da po prostu krok do przodu, kierując się maksymą spiesz się powoli. Te przeróżne machinacje z poruszaniem staję się niekiedy o tyle zerowe, że zamiast siedzieć ze strachu w kącie i próbować posuwać się do przodu krok po kroku, my zwyczajnie walczymy z przeskoczeniem ze skrzynki na skrzynkę zapominając o groźbie zarażenia. Drugim mankamentem jest monotonność, której brak urozmaicenia we wrogach z pewnością nie pomaga.
Trzecie krecha jawi się w kwestii dźwiękowej. Muzyka jest naprawdę bomba. Nadaje klimat i nieźle pasuje do mrocznych pomieszczeń. Dźwięki tak samo. Wybuchy zdają się rozprzestrzeniać po naszym pokoju. Co więc jest nie tak? Krótka odpowiedź – dialogi. Klepanych na odczep się bzdetnych gadek po prostu nie ma co słuchać. I na koniec czwarty z przodujących w tej grze minusów. Mowa tu o kamerze, a dokładnie o jej ustawieniach. Nie będzie tu kłamstwem, jeżeli powiem, że większość zaliczonych wykorkowań w tej grze zawdzięczam właśnie „boskim” ujęciom. Nie ma po prostu nic lepszego w niewielkim pomieszczeniu z morderczymi, trującymi, obślizgłymi glizdami, niż widok swojej własnej potylicy i niczego innego. Bomba. W praktyce wypluwasz z siebie cały magazynek, żeby przekonać się, że coś już dawno walnęło cię zębami i zaraz walniesz w kalendarz. Na koniec jeszcze kwestia czasu. Bieganie w extermination średnio skończy się po 20

Extermination
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles