Evil Twin – Cyprien’s Chronicles

Możliwość komentowania Evil Twin – Cyprien’s Chronicles została wyłączona 10

UbiSoft nie przestaje mnie zadziwiać. Po wydaniu prześlicznego i bardzo kolorowego Rayman 2, wypuszcza na rynek Evil Twin. Platformówkę, która przenosi nas w zupełnie inny wymiar. Mroczny i przerażający świat dziecięcych koszmarów…

Czy chcielibyście znaleźć się w jednym z Waszych koszmarów? Stawić czoło temu, czego się boicie? Chyba nie. Młody chłopiec o imieniu Cyprien, nazywany także „Cyp”, niestety nie ma większego wyboru. Otóż w dniu jego urodzin stała się rzecz straszna. Wszyscy jego przyjaciele i on sam także został wchłonięty do tajemniczego świata. Nie wiedząc o co chodzi, Cyprien spotyka dziwną istotę, która wyjaśnia mu, co się stało i gdzie się znalazł. Jak się okazuje, Cyp jest jedyną osobą, która może ocalić tę dziwną krainę…
Pod tą nieco naiwną i infantylną historyjką kryje się najnowsze dzieło twórców z grupy In Utero. Autorzy podkreślają, że chcieli stworzyć grę platformową w innym stylu, przeznaczą dla nieco starszej grupy graczy.

Co ciekawe, początkowo Evil Twin miał być… kreskówką. Pomysł polegał na tym, aby każdy z odcinków opowiadał o jednym strasznym koszmarze, którego baliśmy się w dzieciństwie. Potwór wychodzący spad łóżka, mroczna strona domu, przerażające maszyny, wyciągające wszelkie siły życiowe – łapiecie, o co mi chodzi? Niestety, stacja telewizyjna odrzuciła projekt. Jednak los chciał, aby Cyprien mógł przedstawić się światu. I tak pomysł trafił na deski kreślarskie programistów z In Utero, którym pomysł bardzo się spodobał.

Inny świat

Przygoda Cypriena została podzielona na osiem dziwnych i bardzo zakręconych światów. Te z kolei zostały podzielone na kilkanaście mniejszych terenów, jak wioski, laboratoria, wiezienia i tym podobne. Każdy z nich jest inny i zarazem niezwykły. Na samym początku spotkamy jedynie pustkę. Małe wysepki, pełno skrzynek i jakieś dziwne, opuszczone budowle. Z czasem tafiami do bardziej zaludnionych obszarów, zamieszkanych przez bardzo nietypowych osobników. Podczas swej podróży Cyprien napotka przeszło setkę najbardziej wykręconych postaci, jakie kiedykolwiek pojawiły się na ekranach naszych telewizorów. Z ciekawszych warto nadmienić przedstawicieli rasy Demis, tak zwanych pół-ludzi. Biedacy żyją w świecie, który jest rozdzielony niczym odsunięty suwak. Efektem tego jest, że wszyscy mieszkańcy są przecięci na pół, a każda połowa porusza się niezależnie. Kolejna wyspa przeniesie Nas w świat wykręconej natury, pełnej najdziwniejszych anomalii. Wszystkie rośliny oraz cały teren jest żywy w innym tego słowa znaczeniu. Swoistą ciekawostką jest fakt, że część owych światów będzie wykręconą wersją fantazji twoich przyjaciół ze świta rzeczywistego. Pomysł jest dość ciekawy, a co ważniejsze sprawdza się znakomicie.
Całość wygada tak, jakby była inspirowana filmem Tima Burtona „Beetlejuice” (u nas znany jako „Sok z Żuka”) czy też francuskim obrazem „Miasto zaginionych dzieci”. Podobieństwa są jak najbardziej zauważalne. Cały czarny humor oraz wygląd postaci kojarzy mi się właśnie z tymi dwoma tytułami. Jednak najbardziej z Miastem zaginionych dzieci. Jeśli oglądaliście ten nietypowy film, to z pewnością pamiętacie te ponure, brudne zakamarki, ogromną ilość wody, pływające w niej skrzynki, masę zielonego i szarego koloru oraz ten cały niesamowity klimat. To samo uświadczycie w Evil Twin. Tylko że z o wiele większą dawką wariacji. To po prostu trzeba zobaczyć.

Nasz wybawca

Cyprien lub, jak kto woli, Cyp jest dość nietypową postacią, którą z początku trudno poznać, a co ważniejsze zrozumieć. Ciężko jest nam nawiązać z nim jakąś bliższa więź. Jest nieuprzejmy, czepialski i rozgoryczony. Nic go nie obchodzi i początkowi niechętnie podchodzi do tej całej sytuacji. Aż dziw bierze, że taka postać jest głównym bohaterem. A jednak. Po części wynika to z faktu, że jego rodzice zginęli dawno temu (i to w dniu jego urodzin), a on trafił do sierocińca. To pozwala nieco zrozumieć jego psychikę.
Co ważniejsze, w tym tajemniczym świecie Cyprien potrafi przeistoczyć się w swe alter ego – Super Cypriena. W tej postaci zmienia się jego wygląd oraz możliwości. Potrafi biegać o wiele szybciej, wyżej skakać, latać ciskać ogniste kule i przywoływać pioruny. Co ważniejsze, Super Cyp jest także o wiele bardziej odporny. Upadki z wysokich miejsc nie wyrządzają mu żadnej szkody, podobnie jak ataki słabszych przeciwników. Jednak przebywanie w tym stanie jest możliwe dopiero wtedy, gdy nasz chłopaczek uzbiera wystarczającą ilość specjalnych przedmiotów.

Szaro-buro i ponuro

Przyglądając się oprawie graficznej, jaka została przygotowana przez młodych zdolnych z In Utero, można powiedzieć tylko jedno: robi wrażenie. I nie mam tu na myśli jakichś zawrotnych liczb poligonów, setek efektów świetlnych i innych niesamowitych efektów wizualnych, ale klimat. To co widzimy, budzi prawdziwy podziw. Wszystko robi niesamowite wrażenie. Modele postaci, budowle oraz sam świat jest niesamowicie wykręcony. Ludzie odpowiedzialni za te projekty spisali się na medal, tworząc coś nietypowego. Praktycznie każdy ze światów to coś zupełnie innego. Pierwsza wyspa jest pusta, pełna wody i unoszących się na niej skrzynek. Później mamy coś diametralnie innego, a mianowicie zaludnione miasteczko o bardzo dziwacznych budowlach. Następnie tajemnicze laboratorium, ponure bagna i mroczny zamek. Wszędzie coś się dzieje. Później odwiedzamy krainę lotników, gdzie wszystko unosi się w powietrzu. Jest także niesamowity las, pełen najdziwaczniejszych roślin, jakie kiedykolwiek widziałem. Do tego należy wspomnieć o ogromnej liczbie detali. Każdy z poziomów posiada ich całe mnóstwo i jest to zauważalne od samego początku. Wszystko jest utrzymane w szaro-burych barwach, które momentami stają się niesamowicie jaskrawe, co daje interesujący kontrast. Efekt końcowy jest dość ciekawy, a co ważniejsze zachęcający.

Piski z głośników

Zarówno odgłosy jak motywy muzyczne są równie wykręcone, jak oprawa graficzna. Przeważają tematy wyjątkowo smutne i przygnębiające, a także takie dziwne, które ciężko jest określić. To takie dziwne dźwięki, układające się w melodię. Jednak to co zasługuje na uznanie, to dubbing postaci. Jest bardzo dobry. Glos Cypriena idealnie pasuje do jego charakteru, podobnie jest w przypadku reszty postaci.

Finito

Przyznam, że od czasu obcowania z wersją beta Ewil Twin minęło sporo czasu. Przez ten długi okres chłopaki z In Utero poprawiły niedoróbki swego produktu. Nie ma już irytujących zaników tekstur oraz zacinania się postaci. To miłe, że kolejne przesunięcia daty premiery były uzasadnione, a nie tylko pretekstem, by gra ukazała się w sezonie świątecznym. Jedynym poważnym błędem była praca kamery. Momentami ustawiała się tak, że nic nie było widać i trzeba było poruszać się „po omacku”. Na szczęście jest możliwość swobodnego jej ustawiania, więc nie jest tak źle. Choć z drugiej strony chciałbym zobaczyć platformera 3D, w którym kamera zachowywałaby się nienagannie.
Poziom trudności jest dobrze wyważony. Początkowe etapy nie powinny sprawiać większych problemów weteranom tego gatunku, jednak im dalej w las, tym trudniej. Etapy stają się coraz bardziej zakręcone, przeciwnicy coraz bardziej wymagający; podobnie jak zagadki. Jest więc co robić.
Przyznam, że Ewil Twin pozytywnie mnie zaskoczył. Po pierwsze klimatem, bo praktycznie żadna inna platformówka nie była tak wykręcona. Po drugie wyglądem – naprawdę jest na czym zawiesić oko, a po trzecie ogromną grywalnością. Godziny spędzone z Cyprienem wspominam bardzo miło. Kolejne etapy kończyłem z czystą przyjemnością. Ewil Twin ma w sobie coś, czego brakuje większości nowych produkcji. Chodzi mi o tę małą iskierkę, która sprawia, że zapominamy o całym bożym świecie i myślimy tylko o tym, aby pograć. Ewil Twin to ma…

Evil Twin – Cyprien’s Chronicles
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles