Crash Team Racing

Możliwość komentowania Crash Team Racing została wyłączona 0

Do młodszego brata znowu przyszło trzech rozwydrzonych szczyli i szalejąc w najlepsze grasują po całym domu. Co najgorsze, po ostatniej zadymie, ojciec nie pozwolił Ci go nawet palcem tknąć. A Ty, chciałbyś spokojnie posiedzieć w fotelu ze swoją dziewczyną, porozmawiać o dorosłych sprawach… Jeden biega, drugi krzyczy, „najdziksze wymyśla swawole”. Nagle olśnienie! Masz przecież PSX`a. A ta najnowsza gra, która ostatnio kumpel przyniósł… Jak ona się nazywała?… Mad Cow`s Fighting? Little John Wrestling? O! Już wiem! Crash Team Racing!!! Włącz ją natychmiast, a rozwrzeszczana hałastra będzie miała zajęcie do wieczora. Tylko, czy później zechcą opuścić mieszkanie…? Wiesz co? Weź dziewczynę i zagrajcie razem!
Mówiąc bez cienia przesady – jeśli masz podobny problem, lub szukasz dobrej rozrywki dla kilku osób, i to na wiele godzin, musisz koniecznie wypróbować kolejne wypociny chłopaków z Niegrzecznego Psa (Nauhty Dog) i sprawdzić, czy ten rodzaj rozrywki Ci odpowiada.
Jak sama nazwa wskazuje kolejna gra zawierająca wyraz „Crash” nie jest platformówką pseudo 3D. Ba! Wcale nie jest platformówką. Jej autorzy postanowili chyba na jakiś czas zejść z utartych ścieżek, odpocząć, stworzyć coś nowego. Pokusili się więc o wkroczenie na dość niepewny rynek gier konsolowych, produkując wyścigi gokartów. Czy mają tu szansę odnieść sukces? Przecież na rynku od kilku miesięcy są takie, wcale niezłe, gry jak Speed Freaks czy nawet Chocobo Racing. Jeśli jednak gra będzie najlepsza – sprzeda się dobrze. Wychodząc z takiego założenia postanowili spróbować. I udało się. Nie mam nic przeciwko powielaniu schematów, jeśli tylko czynione jest to rozsądkiem i nie „na siłę”. Super Mario Kart wydany jakiś czas temu na Nintendo 64 okazał się nie lada hitem. Czy tak się stało i tym razem?
Sama gra to klasyczne, „cukierkowe”, w stu procentach arcade`owe wyścigi gokartów. Za sterami małych, zgrabnych maszynek zasiadła cała plejada gwiazd, które poznać mieliśmy zaszczyt podczas przygód z trylogią Crash Bandicoot. Jest więc siostra Crasha czyli Coco, biały miś Polar, Dingodile, Dr Neo Cortex, a nawet słodka tygrysiczka i kilku z pewnością znanych Wam bossów z poprzednich części. Każdy z zawodników posiada pojazd o nieco odmiennych statystykach, przez co wymaga lekko odmiennej techniki jazdy. Dzięki temu każdy będzie mógł znaleźć coś dla siebie, a nie bezmyślnie zmuszać w kółko jednego, jedynego, biednego lisa do pokonywania kolejnych okrążeń za sterem dymiącego gruchota.
O dziwo, przy zmianie gatunku na wyścigowy, do jakiego zaliczyć można teraz grę, zachowała ona typowo platformerowe założenia. Znów mamy do czynienia z czymś na kształt Warp Room`ów (tym razem są to mini trasy, zwiedzane przy użyciu własnego gokarta – kolejne trasy strzeżone są przez bossów), po drodze nie mogło zabraknąć zbierania jabłuszek, rozbijania skrzynek, karkołomnych skoków i zbierania błyszczących trofeów. Klimat team racera widać jednak bardzo wyraźnie. Po drodze zbieramy różnego rodzaju broń, wyposażenie i power-up`y, pozwalające po umiejętnym użyciu osiągnąć najwyższe miejsce na podium. Znajdziemy wśród nich różnorodne rodzaje środków ofensywnych (jak samonaprowadzające pociski, wybuchowe kule, skrzynki nitro i dynamit) oraz ułatwiających przetrwanie wśród uzbrojonych przeciwników (bariera ochronna, butelki ze śliskim olejem).
Prócz standardowego Adventure, znajdziemy również typowo wyścigowe tryby, jak Time Trial (podobny do tego z CB: Warped – po drodze rozbijamy skrzynki z dodatkowymi sekundami) i Arcade, przedłużające odpowiednio rozgrywkę. Jednocześnie pragnę wspomnieć, iż jak zwykle pojedyncze przejechanie każdej z tras na pierwszym miejscu nie wystarczy, aby ukończyć grę w stu procentach – wiedzeni chęcią zdobycia nowych trofeów z pewnością zagłębicie się w zaliczone już etapy kolejny raz.
Dodatkowym powodem, dla którego ponownie zdecydujecie się na ponowne odwiedzenie dobrze znanej trasy jest bez wątpienia piękna grafika i design poszczególnych poziomów. Śliczne, słoneczne plaże, chłodna woda, wulkaniczne podziemia, oblodzone górskie stoki i ciemne jaskinie prezentują się uroczo pod każdym względem. Tory są rozbudowane, obfitują w przeróżne skróty i odnogi pozwalające (przy odpowiednim ich wykorzystaniu) objąć prowadzenie w wyścigu. Nie brakuje też niczego modelom pojazdów z naszymi ulubieńcami za kółkiem. Wszystkie są ładne, kolorowe i odpowiednio wygładzone, by nie razić w oczy swoją kanciastością. W świetle faktu, że nawet w opcji split-screen (do czterch graczy na raz!!!) wszystko jest miłe dla oka i płynne, stwierdzam, iż stronę graficzną autorzy zapięli na ostatni guzik. Rewolucji nie ujrzymy już raczej, aż do czasu nadejścia podobnych gier na konsole nowej generacji.
W temacie grafiki wiele jest jeszcze do powiedzenia na rynku gier wideo, jeśli chodzi jednak o oprawę audio – wątpię, czy kolejne części Crasha (jeżeli oczywiście powstaną – a mam szczerą nadzieję, że tak) będą mogły na czymś w tej kwestii zaskoczyć. Jak przystało na firmę Naughty Dog, obdarowali oni CTR po raz kolejny wyśmienitą oprawą dźwiękową, zmieniającą się i ewoluującą cały czas, choć nieznacznie, od samego początku serii.
Dla CTR najważniejszy jest mimo wszystko tryb VS, pozwalający dać porwać się grze do tego stopnia, by nie zwrócić uwagi na przelatujący za oknem odrzutowiec pomalowany różowym spray`em w psychodeliczne wzory. Ale jak tu się dekoncentrować, skoro gra jest tak porywająca, a najmniejsza chwila nieuwagi spowoduje, wysadzenie naszego karta z toru ku uciesze trzech pozostałych konkurentów o najwyższe miejsce i złoty puchar… Multiplayer jest esencją CTR, więc jeśli szukasz właśnie takiej gry o „familijnych” walorach, właśnie znalazłeś najlepszą tego typu pozycję na konsolę PlayStation. Tym bardziej, jeśli ukończyłeś już swoją zabawę z grą Speed Freaks, oto jej godny następca. Świetny pomysł na udany wieczór, szczególnie z użyciem dużego telewizora, multi tap`a i trojga przyjaciół:). Zdecydowany numer jeden w swojej klasie.

Crash Team Racing
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles