Crash Bandicoot 3: Warped

Możliwość komentowania Crash Bandicoot 3: Warped została wyłączona 0

Po zrecenzowaniu dwóch poprzednich części tej doskonałej serii czuję dziwną pustkę w głowie. Czyżbym napisał już wszystko, co było do napisania? Mam nadzieję, że nie. Autorzy po raz kolejny zadbali, by zmiany dokonane przez nich w grze były na tyle innowacyjne, by przyciągnąć do konsol po raz kolejny tysiące graczy, a mnie pozwoliły napisać w miarę sensowną recenzję platformówki będącej podsumowaniem wszystkich dotychczasowych dokonań grupy Naughty Dog na rynku produktów przeznaczonych dla PSX`owych graczy.
Biorąc pod uwagę wszystko, co jest w stanie wykrzesać z siebie konsola PlayStation, można śmiało powiedzieć, że geniusz grafików i programistów osiągnął w Crash Bandicoot: Warped swoje apogeum. To, co dzieje się na ekranie przekracza wszystko, co do tej pory dane było ujrzeć fanom rudego lisa. Masa usprawnień wprowadzonych do engine`u programu pozwoliła na osiągnięcie wspaniałych efektów. Niesamowite fale na wodzie, wiele cudownych źródeł światła, rozbłyski, falujące podwodne rośliny, cienie, pięknie dobrane do siebie kolory, setki detali zdobiących w najmniejszych szczegółach wszystkie poziomy, wreszcie tekstury, umiejętnie dopasowane do poszczególnych obiektów. Zastosowano także kilka nowych rozwiązań mających na celu maksymalne uatrakcyjnienie rozgrywki. Posłużę się przykładem. Pamiętacie jeszcze, jak w CB2, Crash wchodził na taflę lodu i można było ujrzeć w niej jego odbicie niczym w lustrze? Tym razem ktoś wpadł na jeszcze inny ciekawy trik. Mianowicie, gdy nasz bohater wchodzi do wody w niektórych levelach, można ujrzeć w niej również jego odbicie (wraz z otoczeniem), ale, rzecz jasna, tylko jego części znajdującej się nad powierzchnią. Cool!
Aby znaleźć ujście dla tego całego potencjału graficznego, autorzy gry po raz kolejny zaprzęgli do pracy swoje twórcze umysły, by oczarować nowymi pomysłami każdego, kto grał w dwie poprzednie części serii traktującej o przygodach Crasha Bandicoota. Znajdziemy więc kilka zupełnie obcych nam krain, jak starożytny Egipt, wielki mur chiński czy szokująco piękne podwodne poziomy. Graczom znudzonym białym niedźwiadkiem postanowiono zaproponować słodkiego, pasiastego tygryska, którego tym razem dosiądzie jasnowłosa siostra Crasha – Coco. Nasz ulubiony lis nie obszedłby się jednak tak łatwo bez kilku wymiatających środków transportu. Tym razem maleńki dinozaur, dopiero co wykluty z ogromnego jaja, użyczy swojej siły i pokrytego łuską grzbietu niepokornemu rudzielcowi. Niestety, przyjdzie to nam odpokutować uciekając przed potężną matką malca po prehistorycznych poziomach pełnych bulgoczącej lawy, wulkanów i przedziwnych stworów. Śliczna Coco natomiast, dostała w swe łapki nowiutki skuter wodny pozwalający wśród tropikalnych fal koloru błękitnego nieba czynić przeróżne rewolucje. Ten, kto choć raz widział Wave Racer 64 na Nintendo 64, wie czym może być uczucie zanurkowania wraz ze swym skuterem na głębokość kilku metrów, by po chwili wyskoczyć w powietrze (i rozbić po drodze kilka skrzynek zawierających bonusy:). Jakby tego było mało, Coco postanowiła spróbować swych sił także jako pilot dwupłatowego samolociku siejącego zniszczenie wśród popleczników wroga. Zazdrosnego Crasha nie pozostawiono jednak całkowicie na lodzie – czeka na niego wyścig na brzęczącym skuterze połączony ze zbieraniem nieodłącznych skrzynek oraz podwodna mini-torpeda, która ułatwi wyperswadowanie rekinom, iż rudy lis nie należy do najłatwiejszych kąsków.
Etapów jak zwykle jest multum, a podział na Warp Roomy pozostał, jako dobry i sprawdzony patent. Przepadła jednak gdzieś winda i tym razem funkcjonują one jako jedna, duża sala, o pięciu odnogach. O ile początkowe poziomy nie powinny nastręczyć zbyt wielkich trudności, zebranie wszystkich skrzynek na ostatnich level`ach do najłatwiejszych zadań w grze nie należy. Dlatego właśnie, w miarę pokonywania kolejnych bossów, za każdego z nich będziemy zyskiwać nowe, bardzo przydatne umiejętności. Podwójny skok, długie wirowanie pozwalające maksymalnie wydłużyć czas lotu po skoku, czy coś, czego spodziewać się nie mógł chyba nikt – bazooka z laserowym celownikiem pozwalająca „zdjąć” nawet najbardziej znienawidzonych i zażartych oponentów czy też trudno dostępne cele. Te udogodnienia z pewnością spodobają się Wam w równym stopniu, co mnie. Są po prostu super (szczególnie bazooka na owocowa amunicję:)). Do nowych ulepszeń można doliczyć również bez wątpienia świetny tryb Time Trial, pozwalający zdobyć na każdym poziomie kolejne, zależne od czasu trofea. Bez zebrania wszystkich nie ma mowy o odblokowaniu dodatkowych pięciu poziomów w sekretnym Warp Room`ie. A sekretów znajdzie się więcej!
Humor jak zwykle towarzyszy wszystkim poczynaniom naszych dzielnych zwierzaków. Każdy gest jest nim naładowany w sposób tak oczywisty, że trudno to opisać. Nowe, zwariowane miny Crasha to już standard, tak samo jak przeróżne zabawne animacje, w jaki Crash może zakończyć swój żywot. Zjedzenie przez szczwanego rekina z wypluciem niestrawnego akwalungu to betka. Zdarzają się sytuacje, gdy można zrywać boki ze śmiechu, dziwiąc się po chwili, komu udało się wpaść na tak absurdalne pomysły. Gra jest w każdym aspekcie maksymalnie wesoła.
O oprawie audio złego słowa powiedzieć nie mogę, choć wydaje mi się, że niektóre tematy muzyczne bledną w świetle utworów z poprzednich części. Tak czy owak, jest bardzo dobrze, a tytułowa melodia jeszcze długo będzie pogrywać w Waszych głowach po wyjęciu płyty z konsoli.
Tak jak można się było tego spodziewać, nie zaszły żadne zasadnicze zmiany w grze. Ale, jak to się mówi „Nie ma sensu wyważać otwartych drzwi”. Nadal więc mamy setki smakowitych jabłek, tajemnicze skrzynki, różnokolorowe kamienie, mnóstwo poziomów i najsympatyczniejszego lisa na świecie. Mamy to, co kochamy, a czego chcieć więcej? Wszystko, czego oczekujemy, czego nam było mało w serii Crash Bandicoot, dostaniemy prawdopodobnie już wkrótce w pierwszej odsłonie przygód Crasha na PlayStation 2. A firma Naughty Dog godnie żegna się z szarą konsolą ostatnią częścią swej trylogii na tym, niemłodym już, systemie (wszak nie ostatnią grą z lisem na PSX – jest jeszcze Crash Team Racing i Crash Bash). Grą Crash Bandicoot: Warped. Najlepszą platformówką na PlayStation. Spocznij!

Crash Bandicoot 3: Warped
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles