Blasto

Możliwość komentowania Blasto została wyłączona 6

Tylko dzielny kapitan Blasto jest w stanie ocalić nas przed okrutnym kosmitą Bosc`em, który chce zawładnąć Ziemią, zniewolić nasze kobiety, zjeść nasze dzieci i zgwałcić nasze bydło. Takim śmiesznym akcentem kończy się intro do najnowszego produktu Sony – Blasto.
Blasto to kolejna trójwymiarowa platformówka, w której akcję obserwujemy zza pleców bohatera (czyli tak zwana trzecia perspektywa). Naszym zadaniem jest przebrnięcie przez 8 poziomów podzielonych z kolei na całkiem sporą liczbę podetapów. Nasz bohater potrafi skakać, pływać, latać na jetpacku, strzelać, uskakiwać na boki, zaś jego zadaniem jest: zabijanie obcych i ratowanie skąpo odzianych seksownych panienek porwanych przez głównego złego – Bosc`a.
To tyle o samej grze, teraz słówko o grafice. Pierwsze, co należałoby napisać to to, że nie zachwyca, można nawet powiedzieć, iż jest wyjątkowo uboga. Modele postaci mają małą liczbę polygonów, przez co nie wyglądają zbyt atrakcyjnie, podobnie jest z wyglądem poszczególnych etapów, który przywodzi mi na myśl stare kreskówki braci Warner. Większość z Was zapewne pamięta jeden z odcinków Królika Bugsa, w którym to nasz pożeracz marchewek próbował uratować Ziemię przed kosmitą Marvinem. Pamiętacie te zawieszone w powietrzu platformy? Te powykręcane korytarze ? Tę pustkę? To samo zobaczycie w Blasto, gdyż grafika jest aż do bólu odzwierciedleniem tego epizodu. Zresztą spójrzcie na screeny, a na pewno przyznacie mi rację.
Co do muzyki, to arcydziełem może ona nie jest, ale nie przeszkadza i nie irytuje po kilku godzinach gry. Jest stylizowana na ‚dzieła’ z filmów science fiction klasy B z końca lat 60. Nie powiem – brzmi to zabawnie. Z kolei odgłosy to kolejne zapożyczenie z wspomnianego odcinka Królika Bugsa – są dokładnie takie same jak w owej kreskówce, czyli dziwne i zarazem śmieszne. Ponadto nasz bohater ma całkiem spore poczucie humoru, czego efektem jest cała masa żartobliwych uwag.
Jeśli chodzi o elementy czysto zręcznościowe to nie można powiedzieć, aby gra była jakimś większym wyzwaniem. Jedyne poważne problemy mogą przysporzyć nam całe hordy obcych, którzy pojawiają się dosłownie znikąd. Efekt tego jest taki, że zanim się zorientujemy skąd dochodzą strzały, ilość naszej energii ulega poważnemu zmniejszeniu. Kolejnym lekko irytującym elementem jest praca kamery, która jest bolączką większości trójwymiarowych platformerów. Niestety tu również jest ona bardzo powolna i momentami ma spore problemy ze śledzeniem akcji.
W Blasto gra się w całkiem przyjemnie. Etapy nie są zbyt skomplikowane, główny bohater śmieszy zarówno swoimi odzywkami, jak i wyglądem. Innymi słowy – daje się polubić. Uratowanie jakiejś panienki jest naprawdę przyjemne, podobnie jak pozbycie się kilku obcych. Niestety w tym wszystkim brakuje tego „czegoś” co sprawia, że siedzimy i grami dopóki nie ukończymy gry. Niektórzy nazwą to grywalnością, inni jeszcze inaczej; jednak faktem jest, że w Blasto brakuje tego magnesu, który trzyma gracza przed konsolą. Po ukończeniu kilku etapów zauważamy, że praktycznie nic się nie zmienia – próżno tu szukać jakichś minigierek czy też sekretów, które tak lubimy. Do tego dochodzi słaba praca kamery, która momentami odbiera chęć dalszej gry. Blasto to po prostu słaby tytuł i szkoda na niego czasu…

Blasto
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles