Blair Witch Project 3: The Elly Kedwards Story

Możliwość komentowania Blair Witch Project 3: The Elly Kedwards Story została wyłączona 0

Grrrrrrrrzmot! Ach!
Czyż to nie jest piękne?
Za oknem szaleje potworna burza, wiatr szarpie się na wszelkie strony, deszcz leje jak oszalały… a ja?
Ja tymczasem – po pewnym okresie, w czasie którego trzecia część zmagań przeciwko Blair’owskiej wiedźmie zajęła się okupowaniem jednej z mych przepastnych półek, właśnie sobie o niej przypomniałem.
Grrrrrrrrrrrzmot! Oj!
Boję się. Boję się zagrać w tego typu grę właśnie teraz, tym bardziej że jest środek nocy, ale…to jest silniejsze ode mnie!

Co!? Co się stało?
Hmm, chyba zapadłem w sen. Ostatnią czynnością, jaką pamiętam było wsadzenie płytki z grą do CeDeka, a potem…potem znalazłem się w jakimś miasteczku. Od razu domyśliłem się, że moja bujna wyobraźnia przeniosła mnie do Blair. Nie zastanawiając się dłużej ruszyłem naprzód aż do ostatniego budynku przed kościołem, tego po prawej stronie. Zastałem tam Jonaha – sędziego, od którego zabrałem klucz, by po chwili wyjść pomieszczenia i udać się do kościoła. W środku porozmawiałem z tutejszym księdzem, a po jej zakończeniu wyszedłem kierując się w stronę stodoły. Omijając natarczywego kundla ze środka zabrałem butelkę trunku i udałem się do aresztu, do którego wejście znajdowało się w tyle, z drugiej strony pomieszczenia w którym ówcześnie zastałem sędziego. Po gadce ze skazańcami po raz kolejny nie ociągając się niezwłocznie opuściłem pomieszczenie i udałem się na prawo, a następnie cały czas prosto. Gdy doszedłem do skraju lasu, posłużyłem się mapą aby odnaleźć Trupią Skałę. Na miejscu zabiłem parę kreatur, aby w finale uwolnić z więzów małą dziewczynkę.
Wróciłem do osady. Tu od razu skierowałem się w stronę cmentarza, a za pomocą zaklęcia, które wymówiłem przy prowadzącym do niego wejściu już po chwili znalazłem się na jego terenie. Gdy tylko w me oko wpadła łopata, wziąłem ją i sprawiłem lanie kolejnym truposzom. Jako, że jednak łopata to jeszcze nie szczyt marzeń – udałem się do księdza celem wyposażenia się w lepszą broń, a on wręczył mi ognisty krzyż. Poszedłem do aresztu. Tym razem wziąłem na spytki Elizabeth Styler. Gdy poprosiła mnie, abym przyniósł jej pewną książkę z domu znajdującego się po drugiej stronie kościoła, czym prędzej postanowiłem spełnić to życzenie. W środku jednak nie było już tak łatwo. Gdy tylko zgarnąłem knigę, musiałem stoczyć walkę z przebywającym tu niewidzialnym „gościem”. Nic to jednak dla mnie. Po wygranej bitwie udałem się ponownie do Elizabeth, a dzięki otrzymanej od niej mapie mogłem już ruszyć do lasu. Idąc w ślad za białym wilkiem doszedłem do przybytku czarownika Asgayi. Po zakończeniu rozmowy udałem się dalej, mając nadzieję na spotkanie się wreszcie z głównym daniem, panią wiedźmą;). Następnym przystankiem w istocie okazał się dom czarownicy, do którego zresztą pozwoliłem sobie wejść. Niewiele jednak można tu było zdziałać, więc po nieudanej próbie otwarcia znajdującej się w podłodze klapy, ponownie udałem się do chaty czarownika. Wtedy właśnie podarował mi lalkę voo – doo, którą czym prędzej uaktywniłem. Zanim ponownie zawitałem w progi domu wiedźmy, przyszło mi stoczyć kolejną ciężką walkę z demonem; w końcu jednak dostałem się do środka i uratowałem następnego brzdąca.
Po opuszczeniu domu napotkałem Asgayę, dzięki której w me posiadanie dostała się para talizmanów. Pierwszy z nich pomagał mi zdrowieć, drugi zaś przenosił mnie do alternatywnej rzeczywistości, świata duchów. Aby jednak przedostać się do owego drugiego świata, musiałem najpierw odnaleźć Bramę Duchów, potem zaś podejść do teleportu z kamieni i wreszcie użyć nań odpowiedniego talizmanu. Gdy znalazłem się „po drugiej stronie”, kierowałem się na wprost aż do momentu w którym przyszło mi zmierzyć się z tańczącymi przy ogniu duchami. Po walce poszedłem do jaskini znajdującej się za wejściem w kształcie czaszki, a nieco się w nią zagłębiwszy odnalazłem kolejne dziecko, które podobnie jak i poprzednie, po stoczeniu walki z duchami – uwolniłem.
Po zakończeniu akcji ratunkowej postanowiłem iść dalej, dzięki czemu wkrótce znalazłem wyjście z jaskini. Po kolejnych zmaganiach z astralnymi wrogami użyłem drugiego z talizmanów, aby przemieścić się nad zerwanym mostem. Tu ponownie czekała na mnie gromadka wrogo nastawionych stworów, po rozłożeniu której dane mi było uwolnić kolejnego malca.
Znowu znalazłem się w miasteczku. Od razu pobiegłem do aresztu, a po rozmowie z Elizabeth – wróciłem do lasu. Tym razem musiałem znaleźć Wielkie Drzewo. Gdy tego dokonałem, wyjąłem zeń pewien element i po paru „sparingach” ponownie wróciłem do Burkittsville. Po rozmówieniu się z Ellizabeth wróciłem do lasu i udałem się pod bramy indiańskiego cmentarzyska. Tu musiałem użyć talizmanu niedźwiedzia. Po sforsowaniu bramy stanęło przede mną kolejne wyzwanie: tym razem chodziło o zgarnięcie kości. Musiałem więc ponownie stanąć do walki przeciwko kolejnym stworom, z których każdy kolejny okazywał się być groźniejszym od poprzedniego. W finalnym starciu starałem się jak najwięcej posługiwać podarowanym niegdyś od księdza ognistym krzyżem, który okazał się tu być najlepszą alternatywą. W końcu mogłem zabrać kości, z którymi udałem się do znajomego czarownika. Po powrocie do miasteczka ponownie udałem się na rozmowę z Elizabeth, a następnie po raz wtóry wgłębiłem się w odmęty czarnego lasu…
Gdy na drodze zauważyłem czarnego wilka, czym prędzej za nim pobiegłem – w pewnym momencie przeistoczył się on jednak w wilkołaka, więc nie pozostało mi nic innego, niż podjęcie z nim walki. Tym razem najskuteczniejszym orężem okazał się być kij. Wszedłem do jaskini, postępując podobnie jak za poprzednim razem uruchomiłem teleport i za pomocą talizmanu przedostałem się do Królestwa Demonów. Tu, kierując się nieustannie naprzód pokonywałem kolejne wytwory mojej wyobraźni, równocześnie zbierając pozostawiane przez nie złote czaszki. Gdy uzbierałem ich pięć, poszukałem znajdującego się w ścianie wgłębienia i ułożyłem je na odpowiednich do tego celu pozycjach.
Udałem się na drugą stronę nowego mostu, a tam skorzystałem z kolejnego wejścia. Przy drzwiach udekorowanych czaszkami użyłem talizmanu wspomagającego siły, dzięki czemu ów wrota stanęły przede mną otworem. Tu oczywiście oczekiwały na mnie kolejne zjawy, z którymi standardowo już rozprawiłem się za pomocą krucyfiksu. Po ich pokonaniu przeniosłem się ponownie do „realnego” świata, gdzie jak można się było spodziewać – oczekiwała na mnie pełna wigoru Elly. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko zmierzyć się również z nią. Standardowa broń w połączeniu z podchodami od tyłu okazały się być niezastąpione również i teraz…
Pokonawszy Elly obudziłem się!

W dalszym ciągu jestem zlany potem. Ten sen był wszakże taki realny… Właśnie otwieram oczy…
Gdzie ja jestem?!!
Co się dzieje?! Co to za las? Aaaaaaaaaaaa!!!

Blair Witch Project 3: The Elly Kedwards Story
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles