Bionic Commando

Możliwość komentowania Bionic Commando została wyłączona 10

Do niedawna Ziemia była jedną z najspokojniejszych planet w naszej galaktyce. Jednak szalony Doraize wprowadził w życie projekt Albatros, w wyniku którego największe miasta świata, takie jak Tokio, Nowy Jork i Moskwa, zostały zniszczone. Federacja wysłała na akcję jednego ze swych najlepszych agentów – niejakiego Super Joe. Kilka dni temu kontakt z nim urwał się. Nie wiadomo, czy agent w ogóle żyje i czy jest w stanie kontynuować misję. Dlatego też Rad Spencer, członek elitarnych oddziałów FF Corps (to właśnie w nich walczą słynni Bioniczni Komandosi), musiał ruszyć w bój. Przed chwilą dostał się właśnie do jednej z tajnych baz Doraize.       „Bionic Commando” to bardzo fajna gra zręcznościowa, w której wcielasz się w postać Rada Spencera. Jest on mistrzem pistoletu, ma potężne muskuły, mózg wielkości szafy i w ogóle nie ma sobie równych. Dlatego też przeciwnicy drżą na jego widok i atakują go zgodnie ze słynną zasadą „stu na jednego”. Okazuje się jednak, że popularne hasło „I Herkules d…, kiedy ludu kupa” nie ma tu zastosowania. Rad, jak to zwykle w grach zręcznościowych bywa, likwiduje przeciwników tysiącami. Jego ulubiony pistolet (a właściwie jego ukochane „gnaty”, gdyż liczba dostępnych broni w miarę rozwoju sytuacji zwiększa się) właściwie nie ma czasu się schłodzić – pracuje przez cały czas. Nasz bohater na szczęście nie jest sam. Jego akcję obserwują dowódcy Federacji oraz przeszkoleni pracownicy FF Corps, którzy niemal przez cały służą mu dobrą radą. Wystarczy się tylko podpiąć do terminalu!       Każdy z poziomów, na które podzielono grę, składa się z szeregu zabudowań i drzwi. Rad może poruszać się na boki, strzelać, a także spadać z dowolnej wysokości. Dzięki hakowi przyczepionemu za pomocą linki do ramienia jest w stanie podciągnąć się na wyższy poziom, a także rozhuśtać się tak, by przelecieć nad wyrwą pomiędzy dwiema platformami. Bo musisz wiedzieć, że przy całym swym doświadczeniu i wspaniałym wyszkoleniu fizycznym Rad nie umie dobrze skakać. Rozhuśtać się owszem, ale coś większego przeskoczyć – nie bardzo. Stanowi to dodatkowe utrudnienie, gdyż gracz prócz kontrolowania karabinu musi jeszcze w perfekcyjny sposób opanować skoki pomiędzy podestami.       Gra, choć przeznaczona dla niewielkiej i pozornie głupiej konsolki, ma interesującą fabułę, która rozwija się w trakcie przechodzenia kolejnych etapów. Jej grafika może nie zachwyca, ale z pewnością jest na przyzwoitym poziomie. Zwłaszcza intro może się podobać – niewielu producentom oprogramowania do klasycznego Gameboya chciało się takie rzeczy robić. Nieco gorzej z oprawą dźwiękową „Bionic Commando”. Piski dobiegające z konsoli potrafią doprowadzić głowę do stanu totalnej bolączki. Generalnie jednak produkt Capcom należy zaliczyć do programów udanych. Wysoka grywalność, cała masa akcji i wciągająca fabuła pozwalają miło się zabawić i umilić czas długiej podróży. Tyle że oryginał znany z automatów, komputerów 8-biotowych, Amigi czy też konsoli NES był… zwyczajnie lepszy.

Bionic Commando
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles