Asteroids

Możliwość komentowania Asteroids została wyłączona 11

Asteroids to kolejna gra na Gameboy’a, która jest przeróbką programu starego jak świat. Gracze po raz pierwszy mieli z nim do czynienia w 1979 roku, kiedy to firma Atari wypuściła na automaty pewną przebojową, kosmiczną strzelaninę. Asteroids właśnie… Produkt Accolade zaczyna się bardzo udanie. Oto przez słynne na cały świat logo firmy przelatuje tradycyjna, malutka kreska, dziurawiąc je na dwoje. O dziwo jednak nie przypomina ona znanego z innych programów patyczka – to malutki statek kosmiczny! Ten sam, którym zaraz zaczniemy latać po kosmosie! Tak więc producentom udało się w dość sympatyczny sposób sparodiować zwyczajowo nudną czołówkę i wnieść odrobinę świeżości do jakże nudnego świata gry. Nudnego? Ano niestety. W porównaniu do liczącego sobie dobrych 20 lat oryginału Asteroids (nota bene rodem z początku lat 90-tych) nie zmieniło się zbyt mocno. Nie wprowadzono żadnych dodatkowych atrakcji, żadnych gadżetów, które zatrzymałyby gracza przy konsoli. Człowiek znów siada „za sterami” malutkiego stateczku, który zajmuje zaledwie 1/20 ekranu. Znów otrzymuje możliwość obracania nim w lewo i w prawo, a także odpalania silników, czyli po naszemu dodawania gazu. Wokół latają potężne asteroidy (takie kosmiczne mini-planetki, bardziej potężne głazy niż lądy, na których gnieżdżą się kosmici), które należy niszczyć przy pomocy zainstalowanych na pokładzie dział. Problem w tym, że zestrzelone głazy rozpadają się na dwie mniejsze części, które również zagrażają naszemu istnieniu. Należy więc je po raz kolejny ustrzelić i po kolejnym rozpadzie (na takie tyci-tyci cząsteczki) zrobić to po raz trzeci. Dopiero wówczas zamieniają się one w nieszkodliwy pył kosmiczny. Dodatkową przeszkadzajką są różnej maści stateczki kosmiczne, które pojawiają się na ekranie nie wiadomo skąd i ostrzeliwują nasz pojazd. Większość z nich jest wytworem obcej cywilizacji, ale jakoś dziwnie przypominają to, co znamy z naszych ziemskich kosmodromów. Czyżby więc Greenpeace? Może. Grafika programu, poza ładną stroną tytułową, prezentuje się co najwyżej przeciętnie. Stateczek jest mały, ledwo go widać (chyba że ktoś doinstaluje sobie na GameBoyu lupę), podobnież kawałki asteroidów potrafią znikać z pola widzenia, zwłaszcza w roztrzęsionym i ciemnym autobusie. Szkoda, że Accolade nie postarało się o coś bardziej widocznego. Siłą Asteroids może być też muzyczka przygrywająca w czołówce – jest naprawdę fajna. Szkoda więc, że podczas gry zastępują ją piski i standardowe odgłosy wystrzałów. Minusem gry są też czasami dziwne zachowania statków. W oryginalnej wersji mieliśmy piękny bezwład wiążący się z brakiem tarcia w kosmicznej próżni – tu niby on jest, ale wykonany tak dziwnie, że można się pogubić. Asteroids nie jest udaną produkcją, choć po części przyczyną tego jest jej wiek. Gracze lubiący strzelać z pewnością znajdą sobie kilka znacznie ciekawszych tytułów, chociażby Drop Zone, nad którym się właśnie pastwię… Cóż, niepopularność jest losem przeciętnych gier.

Asteroids
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles