Aerofighters Assault

Możliwość komentowania Aerofighters Assault została wyłączona 0

W listopadzie 1997 ukazała się na całym Bożym świecie gra grupy Paradigm Entertainment, zatytułowana z obca „AeroFighters Assault”. Miała za zadanie wnieść powiew świeżości w dość skostniały gatunek, jakim są strzelanki samolotowe 3D. Szanse na sukces były spore – do pracy zasiadł przecież zespół, który wcześniej poczęstował nas klasyką gatunku, czyli Pilot Wings 64. Prasa była karmiona pięknymi zdjęciami i śliniła się na samą myśl o możliwości przegryzienia tego smacznego kąska. Przyszła jednak gra i okazało się, że nie wszystko żarówka, co się świeci. Prawdę mówiąc można to bylo przewidzieć, ale z drugiej strony jakby się przewidziało i nie trafiło, to by był straszny wstyd. Zatem – wyczekiwano na hicior i dostano…
Historia jakich tysiące. Źli terroryści dokuczają światu. Tym razem pada na czapy lodowe, które to zostają stopione. Woda w oceanach podnosi się i zalewa światowe metropolie. Do akcji rusza specjalny oddział Organizacji Narodów Zjednoczonych, na który składają się dzielni piloci wraz z ich szalejącymi odrzutowcami. Wśród nich Ty. Do rozwałki różnego rodzaju latawce, bombowce, samolociki i inne ustrojstwo lżejsze od powietrza, a także łodzie podwodne, fregaty czy znane z „Gwiezdnych wojen” walkery (albo cuś w tym stylu).
Póki co wygląda wszystko pięknie?
Do czasu.

Grafika jest, na nasze szczęście, dopracowana. Przede wszystkim kolorowa, dość szczegółowa, ciekawa, jednym słowem: przyciągająca oko (ale tylko jedno). Wybuchy są efektowne, bomby zostawiają smugi w powietrzu, kolejni wrogowie różnią się od siebie, zaś sama sceneria nie nudzi. Na dodatek można gdzie niegdzie dostrzec pewne „aluzje” do ukochanego przez niektórych stylu mangowego. Wszystko to jednak kosztuje. Ten framerate… Poklatkowość po naszemu. Czasami, gdy na ekranie jest zbyt dużo ruchu, wszystko zwalnia. Co gorsza nie da się, po uprzednim zastawieniu mieszkania, zmienić procesora na szybszy (ach, te konsole!).
Również dżwięk jest kiepski. Muzyczka po kilkunastu minutach zaczyna denerwować, a odgłosy wybuchów mogłyby być lepsze. Przetestowałem go na rybkach, zdawały się przysypiać… Autorów trzeba jednak pochwalić za udany multiplayer (na jednej konsoli, oczywiście, bo po sieci grać nie idzie) i całkiem niezłe wykorzystanie firmowych padów. Steruje się nimi prosto i przyjemnie. Zero zgrzytu.

Podsumowując:
ta gra miała powiać nowością. Niestety, jest klasyczna, nie zawiera żadnych nowych elementów. Grafika, choć ładnie narysowana, nie zachwyca z powodu swej szybkości (nie dajcie się zwieść obrazkom), kolejne misje niezbyt się różnią pomiędzy sobą, a dżwięk jest bolesny.

Pozostaje powtórzyć opinię większości zachodnich recenzentów: „Błe, błe, błe”
… Nie, zaraz… to była moja opinia na temat większości zachodnich recenzentów…
O! Chciałem zacytować to:
„Jeśli chcesz sobie postrzelać, pograj w Star Foxa, jeśli chcesz zabawić się w coś bardziej symulacyjnego – włącz Pilot Winga”.

Jednym słowem – nie ma potrzeby włączać AeroFighters Assault. To po prostu kolejna gra shootem’up 3D.

Aerofighters Assault
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles