Action Man – Mission Extreme

Możliwość komentowania Action Man – Mission Extreme została wyłączona 2

„Action Man ze swoim szczekającym psem (…)!”,
„Wiele misji bojowych, mnóstwo pojazdów do dyspozycji i duży wybór broni!”.

Tak. Zwykle wygląda to bardzo ładnie na reklamach i w zapowiedziach. Ale gdy dziecko dostanie już upragniona zabawkę, okazuje się, że szczekanie czworonoga jest jakieś dziwne, łuk nie chce strzelać, a nasz komandos nie chce ruszać się, tak jak powinien. Czy tak jest i tym razem? Zobacz sam.

Okładka gry, podobnie jak pudełko od zabawki niewiele zdradza z tego, co czeka na nas wewnątrz. Po uruchomieniu gry powita nas nic nie mówiące intro. Potem przeniesiemy się do siedziby naszego bohatera, skąd możemy zarządzać opcjami gry. Jest to jedna z niewielu rzeczy w grze, które zostały wykonane nadzwyczaj przyzwoicie. Mamy do wyboru trochę ciekawych opcji, niektóre jeszcze nie uaktywnione. Mamy więc tutaj…
Gdy wreszcie rozpoczniemy grę, pani o miłym głosie zapowie nasze pierwsze zadanie, a oczom ukaże się widok rodem z GTA: ulice miasta widziane od góry. Nasz bohater za kierownicą swojego uzbrojonego wehikułu ma za zadanie zniszczyć wrogie pojazdy i zebrać kilka(naście) bonusów, po drodze dwukrotnie zmieniając środek lokomocji. Wszystko jest na tyle nierealistyczne, że bez problemu możemy wyobrazić sobie, iż poruszamy się rzeczywiście w świecie zabawek. Pojazdy poruszają się jak zdalnie sterowane samochodziki. Nie wiem czy było to zamierzone posunięcie twórców, czy po prostu „tak wyszło…”, ale należy przyjąć do wiadomości, że tak po prostu w tej grze jest i nie należy się spodziewać najmniejszej dozy realizmu (chyba, że za realizm uznamy ślady gumy rzucanej na asfalt przy każdym zakręcie).
Chciałbym jednocześnie nadmienić, iż nie chodzi mi tu bynajmniej o oprawę graficzną gry, która stoi na bardzo przyzwoitym poziomie, a jedynie o model jazdy i całej rozgrywki. Grafika jest OK i cieszy oko na tyle, żebyśmy spokojnie mogli grać nie zastanawiając się, czy brązowy prostokąt to drewniana skrzynia czy po prostu przerośnięty kawałek sera spoczywający sobie spokojnie w bocznej uliczce;).

Kolejny etap, to osobiste potyczki z żołnierzami wroga. Tym razem korzystać przyjdzie ze zwykłego guna, kuszy, oraz pięści naszego wojownika. Do wyboru jest również kilka rodzajów widoku. I tutaj kolejny (dla mnie) niemiły akcent: przeciwnicy są na tyle naiwni bądź po prostu ślepi, że często nie dostrzegają nas z odległości 3 metrów, choć czasami ich wyczulone zmysły pozwolą im ujrzeć Action Mana przez ścianę(!). Naszym zadaniem w tej misji jest znalezienie sekretnego wejścia do bazy. Wystarczy pozbyć się strażników w wiadomy sposób, zebrać rozrzucone na śmiesznie małym terenie potrzebne przedmioty, wpisać kod i ruszyć dalej, dalej i dalej. I tak dalej :)), aż do końca; co jakiś czas jakies wieksze starcie, mała zagadka czy coś w tym guście, a wszystko to prowadzące do zniweczenia planów złego Doktora X, Profesora Gangrene`a, oraz tabunu ich popleczników.
Poziomy dzielą się własnie na wyzej opisane dwa rodzaje – te, w których mamy do dyspozycji któryś z dostepnych super pojazdów, oraz etapy próbujące naśladować strzelaninę (á la Duke Nukem: Time To Kill). Niestety dla niektórych, a może na szczęście, nie uświadczymy w grze kropli krwi. Wszyscy idą na śmierć jak bezduszne… zabawki(?). Wcale nie uważam, że ekran powinien spływać posoką, ale przegięcie w drugą stronę może wpłynąć równie destrukcyjnie, co wszechobecne w grach tony flaków, na kilkuletnich brzdąców naciskających spust (wkurzeni brakiem krwi mogą potłuc padem telewizor, lub – brata ;-)).

Muzyka w grze jest całkiem do przyjęcia. Może nie jest to mistrzostwo swiata, ale pasuje do klimatu i pomaga kreować Action mana na wielkiego wojownika i niezwycięzonego bohatera. Może być.
Niestety, efekty dźwiękowe odrobinę kuleją. Niektóre są po prostu dziwne, nie pasują do przypisanych im wydarzeń, albo ich zupełnie brak. Szcególnie denerwujacy wydał mi się odgłos strzałów z pistoletu. Takie „puk-puk”.

Czas na podsumowanko? Dobra.
Potrafię ta gre zrecenzować w dwóch słowach: nic ciekawego. Tak jak zabawki z serii „Action Man”, skierowana jest do napalonych 5 – 10 latków, których tatusiowie nie mają co zrobić z wypłatą. I tylko im mogę grę z czystym sumieniem polecić. Pozostałym radzę kierować się zdrowym rozsądkiem i przed zakupem zagrać w ta grę, która ma prawo szybko znudzić swojego nabywcę.

Action Man – Mission Extreme
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
admin

View all contributions by admin

Similar articles